Reklama

"Szóstka": Serial z misją

Serial "Szóstka" przedstawia trzy nieznajome pary, które zostały włączone do programu łańcuchowego przeszczepu nerek. Zdaniem reżyserki, Kingi Dębskiej, ta produkcja ma też rolę misyjną - może zmienić nastawienie Polaków do transplantologii.

Ekipa serialu "Szóstka" podczas uroczystej premiery

Pierwszy w Polsce przeszczep łańcuchowy wykonano w czerwcu 2015 r. w Klinice Chirurgii Ogólnej i Transplantacyjnej Szpitala Klinicznego Dzieciątka Jezus w Warszawie. Nerkami wymieniły się wtedy trzy pary. Pary poddają się takiemu przeszczepowi, kiedy nie mogą tego zrobić bezpośrednio z powodu niezgodnej grupy krwi lub tzw. niezgodności immunologicznej. Tym niezwykłym tematem postanowili zająć się polscy filmowcy. Serial fabularny "Szóstka", w reżyserii Kingi Dębskiej, o trzech parach włączonych do programu łańcuchowego przeszczepu nerek, będzie mieć premierę w niedzielę 31 marca na antenie TVN.

Reklama

"Przeszczepy i choroby nerek były dla mnie kompletnie obce. Aczkolwiek, przez pewien czas reżyserowałam 'Na dobre i na złe', więc miałam do czynienia z medycznymi serialami. Zresztą, dzieje się tak, że w moich filmach zawsze ta medycyna jest na drugim planie. Chciałabym już wyjść z tego schematu. Myślę, że medycyna jest tutaj tylko pretekstem, żeby porozmawiać o tym, co byśmy zrobili na miejscu bohaterów, pokazać emocje" - mówi Dębska PAP Life. O wpływie choroby na relacje międzyludzkie traktuje również jej film "Moje córki krowy", wyróżniony w 2016 r. wieloma nagrodami.

"Nie ukrywam, że motywacją do pracy nad 'Szóstką' było dla mnie też to, że w Polsce bardzo mało się oddaje narządów. To nie jest modne. Ani po śmierci, ani za życia. Chciałabym zmienić tę postawę. Na świecie promuje się postawy altruistyczne - w Stanach, w zachodniej Europie. A u nas nie, u nas nikt kompletnie się tym nie zajmuje. Transplantologia legła po pewnej aferze i nie może się podnieść. Nikt nie bierze pod uwagę, że to po prostu ratuje ludzkie życie. Także jest to trochę misyjny serial" - wyjaśnia reżyserka.

Zdjęcia realizowano w Krakowie, gdzie ekipa pracowała w przestrzeni prawdziwych szpitali. "Źle się pracuje w szpitalu. Wolę pracować tam, gdzie nie ma aury choroby, gdzie nie muszę się szybko 'zwijać', bo lekarze biegną na operacje jakiegoś trudnego przypadku. To mi strasznie przeszkadzało. Ale scenograf mnie przekonał, że wnętrza krakowskich szpitali są warte tego cierpienia, bo one są po prostu przepiękne. To są stare, XVIII- czy XIX-wieczne szpitale, który zostały odnowione" - dzieli się wrażeniami.

W głównych rolach zobaczymy Julię Wyszyńską, Sławomira Orzechowskiego, Grzegorza Damięckiego, Gabrielę Muskałę, Mateusza Rusina i Natalię Dębicką. W obsadzie serialu znaleźli się również m.in. Marian Dziędziel, Marianna Zydek i Marcin Bosak.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: TVN SA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje