Reklama

Szczęśliwa, jak nigdy wcześniej

To najgorętsze nazwisko drugiej edycji "Twoja twarz brzmi znajomo". Joanna Liszowska jest utalentowana, spontaniczna i udowadnia, że nie trzeba nosić rozmiaru XS, by oczarować widzów.

Wszechstronny talent

Reklama

Aktorkę czekają bardzo pracowite miesiące. Pod koniec lipca ruszyły zdjęcia do 4. serii serialu "Przyjaciółki". A już we wrześniu startuje 2. edycja muzycznego show "Twoja twarz brzmi znajomo". Projekt cieszył się ogromną sympatią widzów.

Dwie nowości wiosennej ramówki Polsatu (razem z "Tańcem z gwiazdami") okazały się strzałem w dziesiątkę i były najchętniej oglądanymi programami rozrywkowymi sezonu. Do kolejnych edycji, jeszcze przed finałami, ustawiły się kolejki chętnych uczestników.

"Twoja twarz..." to jedna z bardziej wymagających produkcji ostatnich lat. Uczestnicy 1. edycji, na czele z Katarzyną Skrzynecką, ustawili poprzeczkę bardzo wysoko. Artysta musi wykazać się nieprzeciętnymi umiejętnościami, zarówno wokalnymi, jak i aktorskimi.

Ale wybór Joanny Liszowskiej do muzycznego show raczej nikogo nie dziwi. Gwiazda swoją przygodę z tańcem i śpiewem zaczęła bardzo wcześnie. Już w podstawówce tańczyła w Balecie Form Nowoczesnych AGH, a w liceum chodziła do Teatru Tańca Dance Factory Katarzyny Migały.

Ma też na swoim koncie wiele sukcesów wokalnych. W 2001 r. zajęła 3. miejsce na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. W tym samym roku zdobyła Grand Prix na Festiwalu Piosenki Artystycznej w Rybniku. Jej wokal zauważył nawet Piotr Rubik i zaprosił, by wspólnie zaśpiewali utwór "Teraz wiem" z płyty "RubikOne".

W swoim dorobku Joanna ma także liczne role musicalowe. Zagrała m.in. postać Roxie Hart w inscenizacji musicalu "Chicago" w Gdyńskim teatrze Muzycznym, a także w "Pannie Tutli Putli", "Romeo i Julii", w spektaklu muzycznym "Człowiek z La Manchy" i widowisku "Vichr".

Królowa show

Na scenie Joanna czuje się jak ryba w wodzie. Jest nie tylko utalentowana, ale przede wszystkim naturalna i spontaniczna. O tym, jak wielki ma temperament, poczucie rytmu i świadomość ciała, przekonaliśmy się w 2006 roku, kiedy wystąpiła w "Tańcu z gwiazdami".

Razem z partnerem, Robertem Kochankiem, wytańczyli wysokie, 5. miejsce. To zapoczątkowało lawinę sukcesów. Wygrała 2. edycję "Jak oni śpiewają", zdobywając Brylantowy Mikrofon i kontrakt na nagranie albumu. Rok później, w 5. edycji programu, zastąpiła Katarzynę Cichopek w roli prowadzącej.

Serca widzów kolejny raz skradła, gdy zasiadała w jury "Got to Dance. Tylko taniec". Razem z widzami przeżywała sukcesy i porażki uczestników. Płakała i śmiała się, bo jest typem wrażliwca.

- Występ nie musi być doskonały, ale prawdziwy i emocjonalny - powtarzała w wywiadach.

Burza loków, seksapil, głęboki głos i uśmiech, który nie schodzi z twarzy - za to ją kochamy. W zamian artystka oddaje, co ma najlepsze. Szerokiej publiczności siłę wokalu zaprezentowała podczas zeszłorocznej "Sylwestrowej Nocy Przebojów" w Gdyni. Zaśpiewała wówczas piosenkę ze swojego debiutanckiego singla.

Tej samej nocy okazało się także, że wygrała nieoficjalny konkurs na najlepszą sylwestrową kreację. W mocno wyciętym, obcisłym lateksowym body, białych koralach i jasnych kabaretkach przyćmiła pozostałe gwiazdy.

Po raz kolejny udowodniła, że nie ma kompleksów, kocha okrągłe kształty i doskonale czuje się w swoim ciele. Nawet z kilkoma dodatkowymi kilogramami!

Rasowa kobieta bez kompleksów

Pierwsze szpilki Liszowska kupiła w liceum i wówczas odkryła w sobie kobietę. Bardzo jej się to spodobało. Choć Joanna nigdy nie posiadała figury modelki, to na scenę i oficjalne wyjścia nie boi się założyć odważnych kreacji. I wygląda jak seksbomba.

- Jestem, jaka jestem, i to jest w porządku - stwierdziła w jednym z ostatnich wywiadów. Nie ukrywa, że udział w nowym show i wcielanie się w różnych (także tych superszczupłych) artystów będzie dla niej sporym wyzwaniem.

Bo na scenie łatwiej zrobić z chudzielca osobę tęższą niż odwrotnie. Dlatego musi trochę popracować nad ciałem.

Na szczęście aktorka ma do tego zdrowe podejście i z pewnością nie da się wpędzić w rygor wykańczających diet i ćwiczeń na siłowni.

- Czy mnie mniej, czy więcej, i tak mam prawo czuć się kobieco i atrakcyjnie. Miarą radości życia nie może być rozmiar ubrań. Najważniejsze źródła tej radości są gdzie indziej - podsumowuje.

Z pewnością źródłem jej największej radości jest rodzina. Wciąż powtarza, że kocha aktorstwo i scenę, ale odkąd w 2010 r. wyszła za mąż za szwedzkiego milionera Olę Serneke i urodziła dwie córeczki (Emmę i Stellę), rodzina jest na pierwszym miejscu.

Majątek męża daje jej finansową stabilizację, ale nie zamierza porzucić kariery w show-biznesie. Nie chce też rozstawać się z najbliższymi. Dlatego wciąż żyje na walizkach i na czas kręcenia zdjęć do 4. sezonu "Przyjaciółek" przeniosła się ze Szwecji do Warszawy.

MP

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

TV14

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: liszowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje