Reklama

Surowa Ewa Wachowicz

Jedyna kobieta w jury "Top Chefa" nikomu nie pobłaża. Konsekwentnie wymaga szacunku dla wielkiej sztuki kulinarnej.

Prowadziła już kilka programów kulinarnych, ale uwielbia oglądać produkcje konkurentów. Twierdzi, że nigdy nie wiadomo, co okaże się inspirujące.

Reklama

Skąd się wzięło pani zamiłowanie do gotowania?

Ewa Wachowicz: - Wychowałam się na wsi, gdzie było naturalne, że dziewczynka pomaga w kuchni. Ja to od razu polubiłam. Już w wieku 6 lat samodzielnie robiłam rosół. Od dzieciństwa zbieram przepisy, spisuję je w specjalnych zeszytach. Po liceum podjęłam decyzję, że pójdę na studia technologii żywności, czyli w kierunku tych zainteresowań. Później moje życie zaczęło się zmieniać, przyszła choćby przygoda z polityką...

- Ale gdy się skończyła, postanowiłam wrócić do zawodu, bo już wiedziałam, że chcę się zająć produkcją programów telewizyjnych. Wtedy powstały 'Podróże kulinarne Roberta Makłowicza', 'Domowa kawiarenka', 'Ewa gotuje'. Uczestniczyłam w kursach gotowania, odbyłam też wiele szkoleń zawodowych dla kucharzy - w Tajlandii, w Nowym Jorku, we Francji.

Ocenia pani nie byle kogo, bo szefów kuchni. Czuje pani na sobie brzemię odpowiedzialności?

- Na pewno. Poprzeczka w tym programie jest wysoko zawieszona, choćby przez to, że od szefów kuchni wymaga się więcej niż od gospodyni domowej. I nawet sama siebie zadziwiłam, będąc jurorką w tym programie: okazało się, że jestem surowa! Od zawodników wymagam nie tylko dobrego rzemiosła, ale też chcę, by byli artystami. Bo gotowanie jest sztuką kulinarną i tak powinni to traktować.

Czy do "Top Chefa" musiała pani specjalnie się przygotowywać?

- Mam duże doświadczenie kulinarne, ale w tym programie odnoszę się nie tylko do niego, ale również bazuję na mojej pasji podróżniczej. Gdziekolwiek się znajdę, dotykam produktów, chodzę do regionalnych restauracji, korzystam z przepisów miejscowych szefów kuchni. Gust i smak kulinarny powinno się stale pielęgnować i rozwijać.

Żeby być dobrym kucharzem, trzeba lubić jeść?

- Przede wszystkim trzeba mieć pasję. Ale jednocześnie czuć harmonię w łączeniu smaków. Tak naprawdę gotowanie to prawidłowy dobór przypraw, odpowiednie zestawienie aromatów i smaków, ale też piękno, które później oglądamy na talerzu.

To stereotyp, że najlepsi kucharze to mężczyźni?

- W programie mamy i kobiety, i mężczyzn. Tych ostatnich jest więcej, ale to wynika z tego, że gotowanie jest bardzo ciężką pracą. Szef kuchni często jest w restauracji do ostatniego gościa. Jak w takiej sytuacji kobieta może zająć się domem, dziećmi? Ale byłam w wielu restauracjach od Paryża po Nowy Jork, gdzie szefami kuchni są kobiety i smakowo to absolutnie nie odbiegało od kuchni 'męskich'. Zresztą dla mnie nie jest ważne, kto gotuje. Liczy się tylko to, czy potrawa potrafi zachwycić.

Ma pani ulubioną kuchnię?

- Sezonową i zróżnicowaną. To, co jemy, powinno odpowiadać porom roku, ale też nasze posiłki nie powinny być monotonne. Kiedy wróciłam z podróży do Tajlandii, w mojej kuchni było dużo trawy cytrynowej, świeżej kolendry, imbiru i curry. Natomiast gdy wracam z wakacji we Włoszech - bazylii. Zimą rzucam się na kiszoną kapustę i dania polskie.

Pani pasje pozakulinarne?

- Sport, głównie wspinaczka wysokogórska i skałkowa. W czerwcu zdobyłam Elbrus. To jest najwyższy szczyt Kaukazu - 5642 metry! Właśnie minął rok, jak pokonałam Kilimandżaro. Mont Blanc na razie mi się opiera, choć miałam do tej pory dwie próby.

Rozmawiała Katarzyna Sobkowicz.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Telemax

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: jedyna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje