Reklama

Sposób na zaistnienie

Szalony reporter, który wyzwań się nie boi - oto najkrótsza charakterystyka Filipa Chajzera, który dla widzów jest skłonny do prawdziwych poświęceń.

Charakteru nie brakowało mu od małego. Miał zaledwie 4 lub 5 lat, kiedy tata, Zygmunt Chajzer, przyłapał go na spijaniu alkoholu z kieliszków po imprezie. Zdesperowany postanowił zastosować drastyczny środek zniechęcający dziecko do mocnych trunków - nalał małemu Filipowi cały kieliszek wódki i kazał mu wypić. Maluch nie wahał się ani chwili - wypił i powiedział do ojca: - Nalej drugi!

Bezgraniczne poświęcenie

Reklama

W alkoholizm na szczęście nie popadł, ale brawura pozostała mu do dziś. Wykorzystuje ją z powodzeniem w materiałach przygotowywanych dla "Dzień Dobry TVN". Podczas nagrywania wywiadu z młodą zawodniczką MMA Sylwią Juśkiewicz, wszedł na ring i został bezlitośnie znokautowany.

Założył mawashi (strój przypominający stringi) i walczył z wicemistrzem świata w sumo. Poświęcił się dla wiedzy na temat tego, czy ryby z Wisły są jadalne i sam takiej spróbował. Z prawdziwą ciekawością dociekał, skąd się biorą kolejki przed damskimi toaletami...

Ale też brał się za poważniejsze tematy - relacjonował zamieszki w Grecji, spał na ulicy z okupantami Wall Street w Nowym Jorku, robił sprawozdanie z zamieszek w Warszawie podczas Święta Niepodległości (dostał wtedy po głowie od agresywnych uczestników marszu).

Szarża na kolegów

Za swoje szaleństwo płaci też cenę. Nie tylko w postaci wybitych dwóch jedynek (kiedy jako chłopak uparł się, że nauczy się jeździć na rolkach z rękami założonymi z tyłu), ale też tę zawodową.

W słynnym już "Niusie o gazie" sparodiował sposób, w jaki reporterzy przygotowują materiały do programów informacyjnych. Pokazał rutynę i przewidywalność.

- Liczę na poczucie ironii i dystans do siebie u koleżanek i kolegów dziennikarzy - powiedział. Przeliczył się. Śmiali się widzowie, koledzy poczuli się urażeni - jak choćby Jarosław Kuźniar, który oskarżył Chajzera o to, że "narzygał we własne gniazdo".

Kierownictwo TVN wezwało Filipa na dywanik i poczęstowało ostrą reprymendą. Stanowiska na szczęście nie stracił.

Nie tylko syn

Praca to jego życie. Przyznaje, że oddaje się jej w stu procentach, bierze wszystko do siebie i wysoko stawia sobie poprzeczkę. Skąd w nim taka potrzeba, by udowadniać, że nie ma zadań ponad jego siły?

- Miałem dużo problemów w dzieciństwie, rówieśnikom ciężko było zaakceptować fakt, że jestem synem megapopularnego w latach 90. Zygmunta Chajzera. Byłem narażony na kpiny, żarty, oszczerstwa, nawet zmieniłem szkołę. Musiałem udowadniać, że jestem fajny jako ja, a nie syn, któremu ojciec coś załatwił - twierdzi. No... i udało się!

EGP

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

TV14

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje