Reklama

Sonia Bohosiewicz: Jak była dręczona przez paparazzich w Juracie?

W tym tygodniu media obiegły zdjęcia przedstawiające Sonię Bohosiewicz na plaży w Juracie, wykonane przez paparazzich. Teraz aktorka postanowiła przedstawić kulisy tego, w jaki sposób polowali na nią fotoreporterzy. Zachowanie jednego z nich sprawiło jej przykrość. Ale od drugiego usłyszała później przeprosiny.

W tym roku Sonia Bohosiewicz zdecydowała się spędzić wakacje nad Bałtykiem, a konkretnie w Juracie. Tam wypoczywa razem z dziećmi oraz swoją mamą. Ich sielanka została przerwana, gdy na plaży aktorkę odzianą w czarne bikini namierzyli paparazzi. Aktorka odniosła się na Instagramie do nieprzyjemnej sytuacji, która zaistniała.

"Nagłówki krzyczą żem wściekła. Nie... Nie jestem wściekła, było mi po prostu smutno. Po półgodzinnej 'krzaczastej sesji plażowej' poprosiłam grzecznie z uśmiechem na twarzy, żeby paparazzi już sobie poszli, bo denerwują się dzieci i mama, a chyba już materiału wystarczająco. Przykro mi było, gdyż jeden z nich nalegał na moje wejście do morza, bo wtedy będzie miał komplet zdjęć" - opowiedziała Bohosiewicz.

Aktorka zacytowała wymianę zdań z nachalnym paparazzo. "- Wejdzie pani jeszcze do wody. - Już proszę idźcie. - Wejdzie pani do wody, to pójdziemy. - Panowie, nie wejdę. - To przyjdziemy znowu jutro i pojutrze, a tak będzie Pani miała już z głowy. - Panowie... Ja dziś do wody nie wchodzę. - To wejdź do kolan".

Reklama


Było jednak coś, co osłodziło aktorce niesmak po tym zdarzeniu. "Ten drugi Pan, który był zawstydzony żądaniami kolegi, odszukał mnie następnego dnia i przeprosił za kolegę i całą sytuację. I ja Panu za te przeprosiny bardzo dziękuję" - Bohosiewicz zdradziła finał tej historii.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Sonia Bohosiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL