Reklama

Reklama

Skandal zaszkodził Ellen DeGeneres. Jej program stracił aż milion widzów

Gdy latem tamtego roku byli członkowie ekipy programu "The Ellen DeGeneres Show" wyznali, że doświadczyli w pracy mobbingu, rasizmu i zastraszania, kariera ulubienicy Ameryki stanęła pod znakiem zapytania. Dziennikarka nie zniknęła jednak z telewizji, a w pierwszym odcinku nowego sezonu przeprosiła za to, co działo się za kulisami. Niewiele to pomogło. Jak podaje "The New York Times", z powodu skandalu oglądalność show DeGeneres spadła ostatnio o rekordowe 43 proc.

Show Ellen DeGeneres nie cieszy się już tak dużą popularnością

W lipcu ubiegłego roku czarne chmury zgromadziły się nad Ellen DeGeneres. To wówczas na "BuzzFeedNews" opublikowano szokujący raport dotyczący "toksycznego środowiska pracy", jakim był plan słynnego programu "The Ellen DeGeneres Show". Byli członkowie ekipy opowiedzieli o mobbingu, zastraszaniu i rasistowskich komentarzach, które miały być codziennością współpracowników Ellen.

Ujawnili oni, że branie urlopów zdrowotnych wiązało się z doświadczaniem szykan, a na pozór wyluzowana i wiecznie uśmiechnięta prowadząca, za kulisami show była w istocie niesympatyczną, spoglądającą na innych z góry gwiazdą. By ocalić mocno nadszarpnięty wizerunek DeGeneres, producenci natychmiast wzięli całą winę na siebie, apelując, by "wszelkie pretensje" zgłaszać bezpośrednio do nich. W odpowiedzi na zarzuty firma producencka WarnerMedia zdecydowała się wszcząć wewnętrzne śledztwo.

"The Ellen DeGeneres Show" od lat cieszył się niesłabnącą popularnością - zwykle program oglądało każdego dnia przeszło 2,6 miliona Amerykanów. Wszystko zmieniło się po upublicznieniu sensacyjnych doniesień byłych pracowników okrytej dziś złą sławą komiczki. Wskazuje na to nowy raport firmy badawczej Nielsen, który ukazał się na łamach "The New York Times". Według udostępnionych danych, od września, czyli od rozpoczęcia 18. sezonu programu, oglądalność spadła o rekordowe 43 proc.

Reklama

Oznacza to, że niegdysiejsza ulubienica Ameryki straciła okrągły milion widzów. Nie pomogły więc przeprosiny prowadzącej, która w pierwszym odcinku nowego sezonu odniosła się do zarzutów. "Dowiedziałam się, że działy się tu rzeczy, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Traktuję to bardzo poważnie. A ludziom, których to dotknęło, chcę powiedzieć, że jest mi bardzo, bardzo przykro" - kajała się ze sceny Ellen.

Jak podaje Nielsen, wśród widzów, którzy zrezygnowali z oglądania programu, dominują kobiety, a to one jak dotąd stanowiły trzon całej publiczności. Spadek oglądalności odbił się też na przychodach z reklam - według firmy badawczej Kantar, od września do stycznia zmniejszyły się one o 20 proc., czyli o niemal 30 milionów dolarów.

David McGuire z Telepictures, spółki odpowiedzialnej za produkcję programu, zasugerował jednak, że kłopoty te są nie tyle efektem niedawnego skandalu, co skutkiem zmiany nawyków odbiorców w dobie pandemii. "'The Ellen DeGeneres Show' pozostaje jednym z trzech najwyżej ocenianych talk-show. W dobie pandemii koronawirusa produkcja była mocno utrudniona. Nie możemy się doczekać powrotu widowni na żywo i 19. sezonu show, który jak zawsze będzie wypełniony wzruszającymi i zabawnymi momentami" - skomentował dyplomatycznie w oświadczeniu McGuire.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Ellen DeGeneres

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy