Sekrety urody Marceliny Zawadzkiej

Marcelina Zawadzka na ekranie zawsze prezentuje się nieskazitelnie. Miss Polonia 2011, obecnie prowadząca "Pytanie na śniadanie", zdradza między innymi, że słowiańską urodę odziedziczyła po tacie.

Nie rozstaję się z tuszem do rzęs, matującym pudrem i konturówką - zdradza Marcelina Zawadzka

Jak sypiasz w noc poprzedzającą nagranie "Pytania na śniadanie"?

Reklama

Marcelina Zawadzka: - Krótko. Zazwyczaj kładę się spać o 1:30, a wstaję przed 5:00. Scenariusz odcinka dostajemy poprzedniego dnia wieczorem. Przeglądam więc scenariusz, czytam, czym zajmują się nasi goście, z jakiego powodu są wyjątkowi. Kiedyś sama bywałam gościem programów śniadaniowych, zawsze towarzyszył mi wówczas lekki stres - o co zostanę zapytana, czym prowadzący mnie zaskoczą. Dzisiaj jestem po drugiej stronie.

Jak wyglądają twoje przygotowania urodowe tuż przed wejściem na wizję?

- Przychodzę do telewizji bez makijażu, z lekko mokrymi włosami. Makijaż dobierany jest do stroju, w którym tego dnia występuję. W charakteryzatorni spędzam niecałą godzinę. Cóż, nie jest to czas na relaks - często tuż przed programem scenariusz się zmienia, trzeba nanieść poprawki. Potem podpinamy mikrofony i do studia!

Zostałaś ostatnio ambasadorką kosmetyków do makijażu hipoalergicznego. Zapytam w związku z tym, czy masz problem z wrażliwą i skłonną do podrażnień skórą?

- Makijaż do sesji czy programu telewizyjnego jest cięższy od tego, który nosimy na co dzień. Po pracy skóra wymaga szczególnego traktowania, dobrego oczyszczenia i nawilżenia. Dobry kosmetyk nie musi być drogi, wystarczy czytać etykiety i porównywać składniki. Im większa zawartość naturalnych składników, tym lepiej.

Czy są jakieś kosmetyki, które zawsze nosisz w swojej torebce?

- Nie rozstaję się z tuszem do rzęs, matującym pudrem i konturówką - kredką do ust w neutralnym kolorze. Ogólnie, lubię wielofunkcyjne kosmetyki, którymi malujemy usta, policzki i powieki.

Kto wprowadził cię w świat makijażu?

- Z profesjonalnym makijażem zetknęłam się po raz pierwszy, pracując jako modelka. W codziennym życiu zaczęłam się delikatnie malować dopiero w liceum. Moja mama nie była specjalnie zadowolona. Szczególnie odradzała mi farbowanie włosów. Zmieniłam kolor dopiero przed wyborami miss. Jednak od dwóch lat już nie farbuję włosów.

Po kim odziedziczyłaś urodę?

- Po tacie. Ja i moje dwie siostry odziedziczyłyśmy po nim słowiańską urodę. Mamy włosy ciemny blond, niebieskie oczy, no i kurze łapki od uśmiechania się (śmiech). Mama jest brunetką, ma piękne falujące włosy, których od zawsze jej zazdrościłam.

Czy wykorzystujesz do pielęgnacji jakieś naturalne produkty?

- Tak, często sięgam po olej kokosowy. Działa nawilżająco na włosy i skórę. Normalnie ma postać stałą, ale pod wpływem temperatury robi się płynny.

Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life).

Dowiedz się więcej na temat: Marcelina Zawadzka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje