Reklama

Sąd nie zastosował środków zapobiegawczych wobec Kamila Durczoka

Katowicki sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie podejrzanego o oszustwo i podrobienie weksla dziennikarza Kamila Durczoka, nie zastosował wobec niego żadnych innych środków zapobiegawczych - poinformował PAP mec. Karol Rużyło.

Kamil Durczok zgodził się na podawanie nazwiska w pełnym brzmieniu, nie ukrywa też swojego wizerunku

Reprezentujący dziennikarza adwokat potwierdził, że po decyzji sądu Durczok został zwolniony. Był zatrzymany od poniedziałku, 2 grudnia, kiedy funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji doprowadzili go do Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Usłyszał tam zarzuty dotyczące podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł z sierpnia 2008 r.

Reklama

Mec. Rużyło potwierdził, że Kamil Durczok - będący formalnie osobą podejrzaną - zgadza się na podawanie nazwiska w pełnym brzmieniu, nie ukrywa też swojego wizerunku.

Decyzję o zastosowaniu wobec Durczoka środków zapobiegawczych innych niż tymczasowe aresztowanie (np. poręczenie majątkowe, dozór policji czy zakaz opuszczania kraju) może podjąć prokuratura. Dotychczas jej przedstawiciele nie podali, czy zapadły takie decyzje. Śledczy zamierzają złożyć zażalenie na decyzję sądu, który nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie Durczoka.

Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie podał na razie przesłanek swojej decyzji - uzasadnienie postanowienia ma być gotowe w ciągu tygodnia. "Sąd po przeprowadzeniu posiedzenia wydał w dniu 4 grudnia 2019 r. o godz. 01.10 postanowienie, w którym nie uwzględnił wniosku prokuratora, odraczając jednocześnie - ze względu na późną porę - sporządzenie pisemnego uzasadnienia okres do 7 dni" - oświadczyli w środę przedstawiciele katowickiego sądu.

Jak informowała we wtorek rzeczniczka prokuratury Agnieszka Wichary, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania m.in. z uwagi na treść złożonych przez Durczoka wyjaśnień, które - zdaniem prokuratora - wymagają zweryfikowania, a także z uwagi na surową karę, grożącą za zarzucany podejrzanemu czyn.

Zarzucane Kamilowi Durczokowi przestępstwo to zbrodnia przeciwko środkom płatniczym. Zgodnie z kodeksem karnym przestępstwo z artykułu 310 par. 1 kodeksu karnego, dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel, "podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności". Jak wskazuje prokuratura, zagrożenie wysoką karą "stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych".

Prokuratura nie podała dotąd, w jaki sposób podejrzany ustosunkował się do zarzutów. We wtorek rzeczniczka nie chciała odnieść się do podanych w mediach informacji, że przyznał się do winy.

Zarzuty dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko 3 mln zł z sierpnia 2008 r. Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte w sierpniu br. z zawiadomienia poręczyciela, a także banku, który również jest pokrzywdzony. W ostatnich dniach wpłynęła kluczowa w tej sprawie opinia biegłego z zakresu pisma ręcznego.

Jak informowały w sierpniu br. media, w tym roku bank zwrócił się do byłej żony dziennikarza z wezwaniem do wykupu weksla z powodu nieuiszczenia należności przez kredytobiorcę. Kobieta zaprzeczyła, że złożyła swój na wekslu podpis, kwestionując jego autentyczność. Oświadczyła, że podpis został podrobiony, a jej nie było przy sporządzeniu tego weksla, ani nigdy go nie widziała.

Poprzednio dziennikarz został zatrzymany pod koniec lipca br., po tym, jak uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku drogi krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim. Jak się okazało, prowadząc samochód miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości. Za takie przestępstwa grozi nawet 12 lat więzienia. Durczok przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu, co jest zagrożone karą do 2 lat więzienia.

Prokuratura rejonowa skierowała wtedy do sądu wniosek o aresztowanie podejrzanego, ale sąd nie przychylił się do tego i zastosował wobec dziennikarza poręczenie majątkowe, dozór policyjny i zakaz opuszczania kraju. Zażalenie od tej decyzji złożyła do sądu II instancji Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim, która przejęła śledztwo. Sąd Okręgowy podtrzymał decyzję sądu I instancji. Zmienił natomiast wysokość poręczenia - kwotę 15 tys. zł podwyższył do 100 tys. zł.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Durczok

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje