Ryszard Kotys: Chciałem być marynarzem

Już 6 marca ruszają nowe odcinki serialu "Świat według Kiepskich"! Mieszkańcy pewnej kamienicy we Wrocławiu otworzą Muzeum Seksu!

Całkowicie realizuje się jako aktor. Chlubi się tym, że po latach ludzie pamiętają jego najdrobniejsze kreacje aktorskie. W ciągu blisko 60 lat kariery na swoim koncie ma ponad 40 ról serialowych i niemal 150 w filmach fabularnych (debiutował w "Pokoleniu" Andrzeja Wajdy!).

Reklama

Czy odmówił pan kiedyś przyjęcia jakiejś roli?

Ryszard Kotys: - Nie pamiętam, abym odmówił komukolwiek, to był i jest dla mnie wielki zaszczyt. Kiedy czytam wypowiedzi niektórych młodych aktorek, które twierdzą, że odrzucają jeden scenariusz za drugim, trudno mi w to uwierzyć. To niemożliwe, aby szanujący się aktor mógł tak przebierać, jak mu się podoba.

Jako dziecko marzył pan o aktorstwie?

- Chciałem zostać marynarzem, fascynowały mnie egzotyczne podróże. Będąc aktorem zjeździłem jednak trochę świata, poznałem interesujących ludzi, a moje chłopięce marzenia przejął syn: został kapitanem Żeglugi Wielkiej.

Teraz widzowie kojarzą pana głównie z Marianem Paździochem ze "Świata według Kiepskich". Nie znudził się panu wizerunek niezbyt rozgarniętego sąsiada?

- Nie, dlaczego? Każdy odcinek różni się od pozostałych, stanowi odrębną zamkniętą całość. Poza tym nie ograniczam się jedynie do 'swojego' Paździocha, wchodzę w wiele rozmaitych postaci. Udawałem już małpę, swoją matkę, muzyka z zespołu punkowego czy nawet biskupa. W najnowszej serii, którą zobaczymy już w marcu, też nie będę próżnował: założę między innymi Dolnośląskie Muzeum Seksu!

W jaki sposób popularność serialu wpłynęła na pańskie życie?

- Zanim pojawiłem się na planie 'Świata według Kiepskich' zazwyczaj nie rozpoznawano mnie na ulicy, nie proszono często o autografy oraz wspólne zdjęcia. Nagła i nieoczekiwana popularność bardzo mnie zaskoczyła. Teraz już się trochę uspokoiło, media też nie poświęcają mi zbyt wiele uwagi.

A nie przeszkadzało panu, że w swojej filmowej karierze wcielał się pan głównie w milicjantów, robotników czy chłopów?

- Posiadam takie warunki fizyczne, że o roli amanta czy wziętego lekarza mogłem zapomnieć. Ale ta fizjonomia przez wielu reżyserów została świetnie wykorzystana. Film w jakiś sposób ma odzwierciedlać prawdziwy obraz społeczeństwa, danego zawodu. Skoro mam 'robotniczy' wygląd, to dlaczego miałbym pojawiać się na ekranie jako biznesmen czy docent?

W marcu skończy pan 81 lat, ciągle jest pan w świetnej formie. Jaka jest recepta na długowieczność?

- Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nie muszę ukrywać swojego wieku, raczej go eksponuję!

A przepis na długowieczność?

- Dużo ruchu na świeżym powietrzu, uprawianie sportu, nie spożywanie alkoholu i zdrowa żywność. Miałem też to szczęście, że nie dosięgały mnie różne przypadłości i choroby. Należę do przedwojennego pokolenia, co też ma pewne znaczenie....

Artur Krasicki

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Dowiedz się więcej na temat: chcę | marca | nowe odcinki | "Świat według Kiepskich" | ryszard

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje