Reklama

Razem w życiu, razem na ekranie

Niedawno zadebiutowali w "Pytaniu na śniadanie". Razem w pracy i w domu. Czy to dobry pomysł?

To Monika Richardson jest siłą napędową tego związku. Jako celebrytka i dziennikarka wie, że prawdziwą popularność można mieć tylko dzięki telewizji. Bycie na topie przekłada się na lukratywne kontrakty. Dlatego tak steruje swoją karierą, by jej nazwisko było gorące.

Reklama

Przy niej gorące stało się również nazwisko Zbigniewa Zamachowskiego. Gdy para zaczęła się pokazywać oficjalnie w prasie plotkarskiej zawrzało. Aktor zostawił bowiem dla Moniki Richardson żonę - Aleksandrę Justę i czwórkę dzieci. A Monika rozwiodła się z angielskim pilotem, z którym ma dwójkę pociech.

Już na początku tej znajomości Richardson przekonała ukochanego do przyjęcia propozycji jurora w muzycznym show "Bitwa na głosy". Już wtedy fani Zamachowskiego zadawali sobie pytanie, czy to jest potrzebne znanemu aktorowi. Nie akceptowali jego udziału w popularnym programie.

Ale, jak widać, artysta przekonał się do programów rozrywkowych. Dał się namówić partnerce po raz drugi. Od 5 kwietnia prowadzą wspólnie piątkowe wydanie poranka Dwójki "Pytanie na śniadanie".

W ich paśmie mówi się wiele o kulturze - filmie, teatrze, wystawach. Czy tak już zostanie? Richardson, którą pamiętamy przede wszystkim z programu "Europa da się lubić" zależy, by trwało to jak najdłużej. Na razie, choć zdania widzów na temat duetu są podzielone, TVP jest z Richardson i Zamachowskiego zadowolona.

- Pan Zamachowski ma wielką wiedzę w zakresie kultury. A że nie ma doświadczenia dziennikarskiego? Dzięki temu ten duet może być ciekawszy. Z jednej strony znakomita i doświadczona dziennikarka, z drugiej aktor praktyk, czołowa postać kina, znająca te kwestie ze swojej pracy. Taki duet może się świetnie uzupełniać - powiedziała rzeczniczka prasowa TVP, Joanna Stempień-Rogalińska.

Joanna Czaplińska ("Telemax")

Jak się pani czuje po powrocie do programu i do Dwójki w ogóle?

Monika Richardson: - W piątek w studiu "Pytania na śniadanie" czułam się jak w domu. Ze swoimi starymi współpracownikami z Dwójki przywitałam się jak z rodziną, nawet odrobinę się wzruszyliśmy. Pracowałam też z wieloma młodymi osobami, które bacznie mi się przyglądały. Myślę, że po naszym wyjściu ze studia zapanowało tzw. pozytywne rozczarowanie.

- Wygląda na to, że młodzież nie pamięta mojej pracy w Dwójce, ale mimo to potrafi docenić zawodowca. To miłe, tym bardziej że od roku trudno przeczytać w mediach cokolwiek miłego na mój temat. TVP jest moim miejscem, a moje zawodowe romanse z mediami komercyjnymi stanowią dla mnie już tylko ciekawy, ale zamknięty rozdział.

- Tak, nie byłam, nie jestem i nie będę bezkrytyczna wobec Telewizji Publicznej, ale to chyba dobrze? Już się nasłuchałam klakierów w mediach komercyjnych. Proszę mi wierzyć, od nadmiaru cukru może zemdlić człowieka.

Czy lubi pani tę pracę?

- Ja wręcz kocham swoją pracę! Nie potrafię bez niej żyć.

Nie przeszkadza pani wczesne wstawanie?

- Wstaję codziennie o ósmej, więc czasem mogę wstać jeszcze trochę wcześniej. Jestem skowronkiem, więc to zgodne z moją naturą. Byłoby mi dużo trudniej prowadzić nocną audycję.

Prowadzi pani program z życiowym partnerem, panem Zbigniewem Zamachowskim. Czy to nie rozprasza? Ponoć życia i pracy nie powinno się łączyć...

- Zbyszek Zamachowski jest nie tylko jednym z najwybitniejszych polskich aktorów, jest także mądrym i dobrym człowiekiem, z którym po prostu przyjemnie jest przebywać i zawsze miło go słuchać. Natomiast nigdy nie będzie dziennikarzem i nie aspiruje do zmiany zawodu. Pracuje się nam bardzo dobrze, bo nie rywalizujemy ze sobą. Zbyszek jest po prostu ciekawy ludzi, życia i całkowicie naturalny w swoich postawach. Myślę, że to skarb i mam nadzieję, że jego obowiązki zawodowe pozwolą nam prowadzić ten program wspólnie jak najdłużej.

Jakie tematy najbardziej lubi pani poruszać?

- Jestem specjalistką od publicystyki kulturalnej. Prowadziłam w Dwójce dwa magazyny kulturalne: 'Bazar' i 'Wstęp wolny'. Na co dzień aktywnie uczestniczę w kulturze, chodzę do teatru, opery i filharmonii, często jestem w kinie, czytam właściwie wszystko. Nie wiem, czy dzisiaj ma to jakiekolwiek znaczenie, ale w moim przypadku to się już raczej nie zmieni.

Czy kiedy pani nie pracuje, w domu, lubi pani oglądać telewizję śniadaniową?

- Oczywiście, że znam i oglądam regularnie programy telewizji śniadaniowej, polskie i zagraniczne. To także część mojego zawodu.

Rozmawiała Marta Uler ("Super TV")

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: życia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje