"To był tylko wstęp do fajniejszych rzeczy. Do pierwszego [odcinka] przygotowywałem się bardzo krótko, ale teraz, kiedy widzę, że mam poparcie publiczności, to postanowiłem bardziej się przyłożyć" - tłumaczy Pudzianowski w wywiadzie dla telewizyjnego dodatku "Gazety Wyborczej".
Strongman przyznaje,że nigdy wcześniej nie miał styczności z tańcem. Zaznacza, że większość uczestników programu ma już jakieś doświadczenie.
"Kiedy przychodzi instruktor i pokazuje układy i kroki, to oni po dziesięciu minutach wszystko łapią. A ja błagam, żeby robili to wolniej. Wszyscy się oczywiście śmieją, bo ja wychodzę na klauna" - opowiada.
"Pudzian" wspomina, że zgodził się na udział w programie myśląc sobie "raz kozie śmierć". Nie spodziewał się takiego poparcia ze strony widzów.
Mariusz nie ma jeszcze ulubionego tańca.
"Na razie dużo mnie dziwi, również to, że w ogóle tańczę. Jak nie wylecę za szybko z programu, to będę miał możliwość poznać tych tańców więcej i może któryś z nich polubię jakoś szczególnie".
Pudzianowski przyznaje, że dobrze się bawi i cieszy go możliwość poznania kilku tańców, jednak zaznacza, że jego prawdziwa praca to udział w zawodach sportowych.
"Dla mnie najważniejszą imprezą w roku są mistrzostwa świata. Ale zwycięstwo w Tańcu z gwiazdami też byłoby niezłym powodem do radości".








