Reklama

Przemysław Saleta: Jednak wolę boks

8 października telewizyjną premierę będzie miał najnowszy program stacji National Geographic "Przemek Saleta: Najcięższe zadania". Były bokser sprawdzi się w zupełnie nowych dla siebie zawodach.

Zamieniłby pan swój zawód na jeden z tych, których pan spróbował w serialu?

Reklama

Przemysław Saleta: - Mimo niesamowitej przygody, jaką przeżyłem, kręcąc program, jestem pewien - nie zmieniłbym zawodu boksera na żaden inny. Ja znam się na boksie. Prace, od których zależy zdrowie i życie innych, zostawię specjalistom. Cieszę się, że miałem okazję upewnić się, że dobrze wybrałem drogę życiową. Jednocześnie podziwiam ludzi, których dzięki programowi poznałem.

Było zadanie, któremu pan nie podołał?

- Oczywiście, że w końcu zostałem pokonany, zdradzę, że przerosło mnie zadanie, które miałem wykonać w Elektrociepłowni Siekierki. Moja praca tam polegała m.in. na czyszczeniu podajników biomasy - okazała się zbyt nudna i nie byłem w stanie dokończyć tej pracy. Ale by zobaczyć, na czym polegały inne zadania i jak sobie z nimi poradziłem, zapraszam do oglądania serii z moim udziałem.

Który z wykonywanych w programie zawodów jest najtrudniejszy?

- Każdy z prezentowanych zawodów ma obszary niebezpieczne albo bardzo trudne. Stresująca praca na lotnisku, wymagająca dużej wytrzymałości fizycznej praca w odlewni i kopalni albo zawód żołnierza z jego precyzją, odpowiedzialnością i nieprzewidywalnością. Niezły wycisk dostałem też w Bieszczadach w Nadleśnictwie Cisna, gdzie moim zadaniem była wycinka lasu, załadunek, cięcie i wypalanie drewna. Każda profesja wymaga innych umiejętności. W każdą czynność trzeba też wkładać maksimum sił i uwagi. Niczego nie da się tu zrobić na "pół gwizdka".

Czy zdarzyły się na planie serialu jakieś ekstremalne sytuacje?

- Niebezpieczne sytuacje zdarzały się praktycznie w każdym miejscu pracy. W końcu to "najcięższe zadania". Jeśli już nie trzeba było dużej siły fizycznej do wykonania jakiejś czynności, to z kolei wiązała się z nią duża odpowiedzialność, a co za tym idzie i stres.


A może jakieś zabawne?

- W czołgu, do którego już samo wejście było dla mnie sporym wyzwaniem. Mój instruktor stwierdził, że pierwszy raz widzi, żeby ktoś ładował amunicję jedną ręką - miało to być pochlebstwo. Prawda jednak była taka, że ani myślałem popisywać się siłą, używałem do tego jednej ręki, bo w czołgu czułem się jak w puszce sardynek i nie byłem w stanie tak się ustawić, żeby móc taki ważący 25 kg pocisk chwycić i załadować oburącz. Czołgista byłby ze mnie żaden.

Rozmawiała Maria Wielechowska

--------------------------------------------------------------------

Premierowy odcinek serii "Przemek Saleta: Najcięższe zadania" wyemitowany zostanie w środę, 8 października, o godz. 22 na antenie National Geographic.

To i Owo

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Saleta | przemek | National Geographic

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje