Reklama

Polska najbliższa jej sercu

Mieszka za oceanem już od trzydziestu lat. I choć radzi tam sobie znakomicie, zdarza się jej grać także w polskich produkcjach. Od niedawna Lilianę Głąbczyńską-Komorowską możemy oglądać w roli Wandy - żony doktora Falkowicza (Michał Żebrowski).

Wanda Falkowicz to wpływowa lekarka, której ordynator z Leśnej Góry zawdzięcza swój sukces. Błyskotliwa, seksowna i bezwzględna. Po tym, jak Falkowicz zawiódł jej zaufanie, Wanda nie okaże mężowi litości. I po kolejnych zdradach zażąda rozwodu, gotowa na walkę, póki Falkowicz nie spełni każdego z jej warunków.

Reklama

Kiedy po sukcesie w filmie "Austeria" aktorka zdecydowała się na wyjazd do Stanów, pisano, że przerwała świetnie zapowiadającą się karierę.

- Byłam młoda, odważna, pomyślałam, że muszę o siebie powalczyć. Tutaj się dusiłam - wspomina Liliana Głąbczyńska.

- Moje amerykańskie początki były bardzo ekscytujące, energii mi nie brakowało - mówi.

- Wprawdzie tęskniłam za domem, ale określiłam sobie cel i z siłą woli do niego dążyłam. Nie miałam wyjścia, musiałam sobie udowodnić, że potrafię być aktorką w Nowym Jorku. Szybko przyswoiłam sobie amerykański zwyczaj pokrywania uśmiechem uczucia obcości i ze sloganem 'Yes, I can' szłam przebojowo naprzód - dodaje.

I to nastawienie przyniosło efekty. W Ameryce rozwijała swoją aktorską karierę, występując m.in. u boku Donalda Sutherlanda, Aidana Quinna czy Bena Kingsleya.

W 1994 r. gwiazda przeżyła w Los Angeles trzęsienie ziemi. Po tak dramatycznym doświadczeniu pragnęła odzyskać poczucie bezpieczeństwa i przeniosła się z bliskimi do Kanady.

W Polsce mogliśmy ją ostatnio oglądać w serialu TVN "Teraz albo nigdy!". A teraz wraca rolą w "Na dobre i na złe".

- Tęsknię. Tutaj spotykam przyjaciół tych samych, co 20 lat temu, a oni przyjmują mnie, jakby tych lat nie było. Czasem żałuję, że Polska nie jest bliskim sąsiadem Kanady, bo na pewno grałabym nieustannie. Sprawia mi radość granie w polskich filmach - przyznaje pani Liliana.

- Dzięki częstym odwiedzinom, co najmniej 4-5 razy do roku, czuję się prawie tak, jakbym była w kraju. W Warszawie są moi rodzice, brat, przyjaciele. Pobyty są zawsze dla mnie radosnym przeżyciem. Ubóstwiam hotel Bristol, którego jestem stałym gościem, a Trakt Królewski uważam za najpiękniejszy ciąg ulic nie tylko Warszawy, ale Europy. Duma mnie rozpiera, gdy widzę wspaniale odnowioną stolicę. Polska zostanie zawsze najbliższa mojemu sercu - podsumowuje.

A czy ktoś "zmiękczy" serce bezwzględnej Wandy Falkowicz w "Na dobre i na złe"? Przekonamy się niebawem.

JBJ

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych programów i seriali! Kliknij i sprawdź!

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje