Reklama

Pokochali seriale?

Bohaterowie dużego ekranu sprzed lat dziś grają w serialach. Widzowie mają okazję podziwiać ich aktorstwo, a oni zarobić na godne życie emeryta. Taka jest rzeczywistość w kraju nad Wisłą. Nawet artystom się nie przelewa.

Nie tylko nam, szarym ludziom nie było łatwo odnaleźć się po 1989 roku. Mieli z tym problem również znani aktorzy. Gardzili komercją, teraz nie widzą innego wyjścia niż przyjmować role w serialach.

Najbardziej zapiekły w krytyce młodych aktorów, którzy przyjmowali serialowe propozycje i grali w reklamach był Andrzej Łapicki. Trudno mu się dziwić, ponieważ prawie całe jego życie zawodowe przypadło na czasy, w których aktor nie musiał o siebie walczyć tak, jak dziś.

Ale wygląda na to, że to już przeszłość, skoro od dwóch lat gra w "M jak miłość" i nie zamierza rezygnować. Pojawiał się na planie nawet ze złamanym biodrem.

Reklama

Koledzy po fachu tacy jak Jan Nowicki czy Daniel Olbrychski nie byli aż tak surowi, choć mieli nadzieję, że ze swoich wielkich filmowych ról uda im się godnie żyć.

Ale w polskiej rzeczywistości, w której kręci się mało filmów, nie jest to możliwe. Czerwone dywany owszem, mamy jak w Hollywood, ale zarobki jak nad Wisłą.

Jan Nowicki przyznał się ostatnio, że ma 1500 zł emerytury. Nie wahał się więc zagrać w reklamie.

Również były rektor Akademii Teatralnej, dyrektor artystyczny Teatru Narodowego Jan Englert nie wstydził się przyjąć roli w serialu kryminalnym "Układ warszawski", gdzie wciela się w postać byłego przestępcy.

Za to po stronie prawa stoi największa gwiazda wśród aktorów-seniorów, Daniel Olbrychski. W "Komisarzu Aleksie", serialu, którego premiera wiosną, tropi przestępców, którzy ostatecznie wpadają w policyjne sidła.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana polskiej telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych programów i seriali! Kliknij i sprawdź!

Telemax
Dowiedz się więcej na temat: NAD
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy