Reklama

Pech Grażyny Wolszczak

Gwiazdy nam okrzepły. Już widać, kto ma w sobie żyłkę cyrkowca i z uśmiechem, nie bacząc nawet na kontuzje, wykonuje podniebne akrobacje i poskramia dzikie bestie. Pecha miała jedynie Grażyna Wolszczak, która musiała pożegnać się z cyrkową areną

W trzecim odcinku polsatowskiego show "Gwiezdny cyrk" widać było nie tylko, jak rodzą się nowe, cyrkowe gwiazdy, ale i ból, jaki tym narodzinom towarzyszy. Chyba mało który program jest tak... kontuzjogenny. Marysia Góralczyk, która odpadła w poprzednim programie odwiedziła cyrk w kołnierzu ortopedycznym, w którym będzie paradować jeszcze przez sześć tygodni. Szymon Wydra wystąpił w grotesce akrobatycznej z kontuzjowanym barkiem, Władek Grzywna skakał na batucie mając problemy ze stawami, potężną szramę pod okiem Piotra Pręgowskiego artystycznie zamaskowano makijażem, a Grażyna Wolszczak prawie dostała po buzi w trakcie repryzy (klownady). Nie pomogły jej nawet sztucznie powiększone tu i ówdzie kobiece krągłości, ani aktorskie zdolności, tak przydatne w klownadzie. Podobała się jedynie Piotrowi Bałtroczykowi - za "ciałokształt" - decyzją telewidzów musi jednak opuścić program.

Reklama

Na szczęście im dalej, tym lepiej. Mistrzyni fitness Kamila Porczyk śpiewająco wręcz poradziła sobie z numerem na trapezie kołowym, a Mariusz Zalejski niczym kulturysta, lub jakiś mistrz kung-fu żonglował ogromnym sześcianem, utrzymując go nawet na jednej, wyciągniętej ręce. Jak zwykle doskonały Marek Siudym pojawił się na koniu i takie parady, jak w jego wykonaniu, nie powstydziłaby się chyba nawet kompania reprezentacyjna kawalerzystów. Konie to wielka miłość Siudyma, który jeździ konno, i to doskonale, już od wielu, wielu lat. Tak na pierwszy rzut oka zbyt wiele pracy nie miała Ania Powierza, przenikająca przez całun w numerze iluzji. Z drugiej strony, numer ten jest w repertuarze mistrza iluzji, samego Davida Copperfielda, więc pewnie coś w tym musi być. Piotr Pręgowski, wulkan energii i humoru dał wspaniały pokaz tresury psów, w tym wyjątkowo chimerycznych pudli. Piotr ma jednak taki dar, a może talent, że psy się go słuchają do tego stopnia, że bez szemrania wchodzą nawet po drabinie. Przed jury przyznał się jednak, że użył dopingu - wysmarował się kiełbasą. Pomogła mu również asystentka, suczka imieniem Muszka. Talent tej miary, że podobno dostała propozycję występu wraz z Piotrem, w nowym show - "Taniec z Muchami". Tak przynajmniej twierdzi Pręgowski, którego poczucie humor będzie nam umilać oglądanie również kolejnego, czwartego już odcinka "Gwiezdnego cyrku".

MWMedia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje