Reklama

Paweł Królikowski: W show i dwóch serialach

Wiosna należy do niego! Oprócz ról w drugiej serii "To nie koniec świata!" i ósmej odsłonie "Rancza", Paweł Królikowski otrzymał miejsce w jurorskim fotelu nowego show Polsatu "Twoja twarz brzmi znajomo".

"To nie koniec świata!". Żona opuszcza burmistrza dla kariery, pana bohater zacznie walczyć... Rola się rozrasta?

Reklama

Paweł Królikowski: - Pani nie wie, na jakim świecie żyje. Akcja "To nie koniec świata!" dzieje się w takim rejonie Polski, gdzie żony nie mają w zwyczaju odchodzić od mężów. Nawet jeżeli oddalają się, to po to, żeby mąż bardziej zatęsknił. Do pierogów, do pocałunków, do jej obecności... Żeby uczucie przypomniało samo o sobie i stało się jeszcze gorętsze.

Ale jednak serialowa żona trochę pana opuściła, z powodu pracy właśnie.

- Wyjechała na dłuższy czas, ale jesteśmy w stałym kontakcie. Burmistrz, co jest cechą mężczyzn wyjątkowych, inteligentnych, wrażliwych, silnych, po prostu tęskni za swoją żoną i robi różne rzeczy.Czasami dla obserwatorów może i nie najpoważniejsze, ale jak najbardziej poważne, bo podyktowane tęsknotą i miłością.

Pan nigdy się nie obawiał, że żona pana opuści?

- To nie jest możliwe, nie mieści się w kanonie zdarzeń rozdzielić coś, co jest jednością. Ale oddalenie dla takich obserwatorów jak pani, żyjących w dużym mieście, może sprawiać wrażenie, że dzieje się coś złego. A to nieprawda. Związek, przez to, że zaczyna być związkiem na odległość, staje się również bardzo sprężysty, żeby nie powiedzieć dynamiczny.

Będzie pan jurorem w nowym show "Twoja twarz brzmi znajomo". Jak się pan czuje w roli oceniającego?

- Propozycję przyjąłem z ogromną przyjemnością, bo miałem okazję widzieć, jak działa ta maszyna. To taki swoisty talent show, tylko że tutaj nie szukamy talentów, bo one już są. Udział biorą przecież zawodowcy. I razem z nimi chcemy sprawić widzom jak największą frajdę. W zestawie osób występujących mam już kilkoro ulubionych wykonawców, co się objawiło podczas tzw. odcinka zerowego. Był fenomenalny! To, co zobaczyliśmy, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Jestem bardzo ciekaw odbioru tego programu, bo to, co się udało nam zarejestrować, było arcyobiecujące.

A kogo najbardziej chciałby tam pan zobaczyć, jako postać do odwzorowania oczywiście?

- Jestem niesamowicie ciekaw wyrazistych, ekscentrycznych wręcz postaci mediów, show-biznesu. Kogoś takiego, jak Mick Jagger albo Demis Roussos. Świętej pamięci pani Violetta Villas. Postaci polskiej sceny rockowej, może pana Grzegorza Markowskiego. Chciałbym, żeby ktoś się poważył naśladować pana Cugowskiego, bo to szalenie barwna postać, wielki artysta. Marzy mi się, by ktoś się podjął trudnego zadania i odwzorował nieżyjącą panią Anię Jantar. To dałoby, oprócz zabawy, fantastyczne wzruszenia. Na takie wyzwania czekam.

Lada chwila nowy sezon "Rancza". Czy Kusy może liczyć na jakieś pozytywne zwroty akcji?

- Taka rola Kusego, że jest wiecznie w kłopotach. Gdy ktoś ma jego charakter, to świat wokół staje się kłopotliwy. Po prostu on dużo widzi, dużo rozumie, wie i czuje, a tacy ludzie zawsze wyczuwają rzeczy pozytywne w sposób fantastyczny, choć nie wyciągają z nich daleko idących wniosków. Natomiast rzeczy słabe też dostrzegają w porę, ale w formie wyolbrzymionej.

Ma pan jakieś nowe plany zawodowe - kino, teatr?

- Może powiem tak: o przyszłości myślę niewiele, teraźniejszość bardzo mnie zajmuje, natomiast najwięcej inspiracji czerpię z tego, co już było.

Rozmawiała Katarzyna Sobkowicz.

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Telemax

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: show Polsatu | Twoja twarz brzmi znajomo | Paweł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje