Reklama

Reklama

Nie żyje Edyta Bieńczak, dziennikarka RMF FM

Nie żyje Edyta Bieńczak, dziennikarka RMF FM. "Zmarła nasza redakcyjna przyjaciółka. Edytko, żadne słowa nie oddadzą naszego żalu... nic nie uśmierzy naszego bólu, nikt nie wypełni pustki po Tobie. (...) Absurdalnie szybko śmierć zakończyła jej życie" - brzmi komunikat na stronie RMF FM. Zmarła 29 września, nagle. Miała 37 lat.

Nie żyje dziennikarka RMF FM Edyta Bieńczak, fot. ze strony rmf24.pl

Informacja o śmierci Edyty Bieńczak pojawiła się na stronie RMF FM - czytaj więcej kliknij.

O godz. 10:00 w radiu RMF FM oraz RMF Classic nie pojawił się serwis informacyjny - odczytano przejmujący komunikat o śmierci dziennikarki. Na znak żałoby cała strona RMF FM jest czarno-biała.

Dziennikarka jeszcze we wtorek była w pracy. Zmarła nagle w środę, 29 września 2021 roku.

Kim była Edyta Bieńczak?

Edyta Bieńczak w radiu RMF FM pracowała od września 2008 roku. Na co dzień była wydawcą RMF24.pl i Faktów RMF FM. Pochodziła z Sanoka i była wielką fanką hokeja, tą dyscypliną zajmowała się w radiu z największą radością. Mieszkała w Nowej Hucie w Krakowie i kochała morze.

Reklama

"Zmarła nasza redakcyjna przyjaciółka. Edytko, żadne słowa nie oddadzą naszego żalu... nic nie uśmierzy naszego bólu, nikt nie wypełni pustki po Tobie. Nie żyje Edyta Bieńczak, Edzia, Edka, Edi, Kreweta - jak mówiła sama o sobie. Odeszła zbyt nagle, zbyt szybko, zbyt wcześnie. Ostatni raz spotkała się z nami w poniedziałek na porannej zmianie" - zaczyna się wpis na stronie radia.

"Edyta trafiła do RMF FM w 2008 roku. Radio uruchamiało wówczas program stażowy i o miejsce w nim starało się wielu młodych ludzi. Edyta ten wyścig wygrała, była najlepsza. (...) Wielokrotnie dawała nam odczuć, że radio jest jej drugim domem. Była pracowita, dokładna, stawiała na swoim, potrafiła znaleźć najmniejszy błąd. Także u siebie. Była podporą zespołu, dyżur z nią stawał się o połowę lżejszy. Lubiła trudne tematy i wyzwania. Ważyła każde słowo, była niezwykle precyzyjna, a z planu musiał być zrealizowany każdy punkt" - czytamy na stronie radia.

Koleżanki i koledzy Edyty Bieńczak z redakcji radiowej są wstrząśnięci jej śmiercią.

"Odeszła. Zdecydowanie za wcześnie. I zbyt nagle. Większość z nas pożegnała ją zwykłym: "Cześć, do jutra. Do zobaczenia". Nikt z nas nie przypuszczał, że tego jutra z Edytą już nie będzie. Że nie przyjdzie do newsroomu, nie obniży temperatury w klimatyzacji i nie otworzy okna. Ciężko ująć w słowa 13 wspólnych radiowych lat. 13 lat pracy, dyskusji, rozmów i sporów".

RMF FM wspomina, że wielką miłością dziennikarki był hokej - szczególne miejsce w jej sercu zajmowała drużyna z Sanoka. Druga miłość to była Nowa Huta.

"Kochała hokej. Była zagorzała fanką sanockiej drużyny. Bo właśnie z Królewskiego Wolnego Miasta Sanok pochodziła. Dopingowała na maksa. Bo inaczej nie potrafiła. Z weekendowych wyjazdów z ukochanego Sanoka wracała więc ze zdartym gardłem... (...) Drugą jej miłością była Nowa Huta, kolejna mała ojczyzna po Sanoku. Wybrała to miejsce, albo ono ją wybrało".

Miała 37 i trudno pogodzić się z nagłą śmiercią Edyty Bieńczak.

"Absurdalnie szybko śmierć zakończyła jej życie, jej zawodową karierę. Tak krótko była wśród nas. Fizycznie, bo w naszej pamięci będzie żyła zawsze. Edytko, to radio nie będzie już takie samo, my już nie będziemy tacy sami. Tęsknimy i będziemy tęsknić. Na zawsze zostanie z nami twój przepiękny uśmiech. A tak cię zapamiętaliśmy. Tego nie zdążyliśmy Ci powiedzieć" - kończy się wpis na stronie radia RMF FM.

Edyta Bieńczak - pożegnania w mediach społecznościowych

O śmierci Edyty Bieńczak napisał na swym Twitterze Marek Balawajder, dyrektor pionu informacji w RMF FM.

Dziennikarkę w mediach społecznościowych żegnają koledzy.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje