Reklama

"Nasz nowy dom": Będzie kolejny sezon!

Katarzyna Dowbor, prowadząca "Nasz nowy dom", podkreśla, że ekipa programu pomogła wielu rodzinom i będzie to kontynuować w kolejnych odcinkach, które zobaczymy wiosną w Polsacie.

Katarzyna Dowbor na planie programu "Nasz nowy dom"

Przez niemal dwa tygodnie słyszeliśmy o przykrej historii pani Lidii ze Szczytna. Kobieta z córkami od kilkunastu lat mieszkała w maleńkim, zrujnowanym domu. Trzyosobowa rodzina nie miała kuchni ani łazienki. Katarzyna Dowbor i fachowcy z programu "Nasz nowy dom" dzięki przeprowadzeniu remontu odmienili ich los.

Reklama

W wakacje ekipa w ciągu kilku dni odnowiła skromne lokum. Córki pani Lidii zyskały schludne miejsce do spania i nauki, powstały też kuchnia oraz toaleta. Ponadto wyremontowano starą elewację budynku. Niestety, we wszystkie te prace nie chcieli się zaangażować sąsiedzi kobiet.

"Zazwyczaj lokalna społeczność bardzo nas wspiera" - przyznała gospodyni programu. Tuż po wyjeździe ekipy ktoś zniszczył front domu, a w internecie zaroiło się od zawistnych komentarzy pod adresem rodziny.

Całą sprawę skomentowała również sama zainteresowana. "Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Przecież każdy mógł zgłosić się do tego programu. Każdy miał szansę. Mi się to udało, ale nie jest to chyba powód aż do takiej zawiści. Naprawdę nie spodziewałam się takich reakcji. To boli. Tym bardziej, że niewiele osób wie, w jakich warunkach mieszkaliśmy i jak długą drogę, również upokorzeń, musiałam przejść z córkami, aby dziś cieszyć się z tego remontu. Tę radość przyćmił jednak smutek" -  pani Lidia powiedziała gazecie "Tygodnik Szczytno".

"Czym sobie zasłużyła na taką pomoc?" - pytali zbulwersowani anonimowi komentatorzy. Tymczasem autorzy programu, który pomógł już grubo ponad setce rodzin, podkreślają, że bardzo dokładnie sprawdzają uczestników programu.

"Najwięcej zgłoszeń mamy od ludzi niepotrzebujących pomocy. Ci rzeczywiście wymagający wsparcia są skromni. Uważają, że inni bardziej na tę pomoc zasługują - mówi Katarzyna Dowbor.

Dziennikarka przyznaje również, że dramatyczne losy bohaterów to dla niej duże emocjonalne obciążenie.

"Cóż, trzeba mieć bardzo twardą skórę. Ja udaję twardzielkę. Często mówię sobie: Musisz być silna, twój płacz tym ludziom nic nie pomoże" - przyznawała w kwietniu.

Zapowiadała też wtedy ostatni odcinek tamtej edycji.

"Mamy [w nim] fantastyczną rodzinę. Takiej biedy dawno nie widziałam... Ale też rzadko spotyka się taką miłość i godność. Radość z tego, że pomożemy odmienić ich życie, przywrócić wiarę we własne siły, warta jest każdego wysiłku. Jesteśmy pozamykani w swoim świecie, a na planie programu konfrontujemy się z prawdziwym, niekiedy bardzo trudnym życiem. To prostuje ścieżki. Dlatego apeluję do wszystkich: Szukajcie wokół siebie ludzi, którzy wymagają pomocy. Poświęćcie im czas, okażcie zainteresowanie. Dobro na pewno do was wróci" - zapewniała Dowbor.

Ekipa "Domu..." wkrótce znowu rusza w Polskę. "Sił dodaje nam świadomość, że robimy coś dobrego" - przyznaje dziennikarka.

"Nasz nowy dom" zadebiutował na antenie Polsatu jesienią 2013. W każdym odcinku, pod czujnym okiem kamer, specjaliści - architekt i ekipa budowlana - toczą wyścig z czasem i trudnościami. W programie widzowie poznają historię kilku rodzin i sprawdzają, czy uda się spełnić ich marzenia. 

JBJ

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nasz nowy dom | Katarzyna Dowbor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje