Reklama

Minister Gliński o materiale TVP po śmierci Adamowicza. Wicepremier wyszedł ze studia

Jest wahadło, ktoś wygrał wybory i teraz media publiczne są kierowane przez tę opcję. Tak wyglądają demokracje, zwłaszcza te, które wychodzą z postkomunizmu - powiedział w czwartek, 24 stycznia, minister kultury Piotr Gliński, pytany o materiał TVP wyemitowany po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Misister Gliński wyszedł ze studia RMF

W środę w RMF FM szefowa sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, członkini Rady Mediów Narodowych Elżbieta Kruk oceniła, że w czasie żałoby po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza TVP "zachowała się jak należy". "W przeciwieństwie do wielu, wcale nie będę tak bardzo krytykowała tych sławetnych 'Wiadomości'. Uważam, że hejt - głównie w ostatnich dniach - poszedł na telewizję publiczną, a nie odwrotnie" - dodała.

Do wypowiedzi Kruk Gliński odniósł się w czwartek w RMF FM. Przyznał, że on także "nie widzi większego problemu" w przekazie TVP, aczkolwiek "nie podobają mu się niektóre programy, tak jak w różnych telewizjach". "Ja tylko pamiętam, że w Polsce był monopol jednej opcji politycznej i ideologicznej we wszystkich polskich dużych mediach, także w trzech telewizjach i ja żyłem w takiej rzeczywistości, byłem w tych mediach ćwiczony" - wspomniał.

Reklama

Na pytanie prowadzącego, czy przyszedł czas zemsty i odpłaty, wicepremier odparł, że "demokratycznej korekty". "Jest wahadło. Ktoś wygrał wybory i teraz media publiczne są kierowane przez tę opcję (...). Tak wyglądają demokracje, zwłaszcza demokracje, które są niedojrzałymi demokracjami i wychodzą z postkomunizmu" - stwierdził.

Gliński przypomniał, że rząd "realizuje tysiące rzeczy, których nie można było przedtem". "Nie można było przedtem zbudować Muzeum Historii Polski, a teraz można zbudować. Nie można było zrealizować programu 500 plus, a teraz można. Nie można było obniżyć podatków dla przedsiębiorców, a teraz można. Nie można było małego ZUS-u wprowadzić, a teraz można. Nie można było uszczelnić VAT, a teraz można (...). Natomiast w momencie, kiedy ktoś wygrywa wybory i następnego dnia okazuje się, że łamie demokrację, że jest Hitlerem, Stalinem itd., to musi się bronić różnymi sposobami" - podkreślił.

Wicepremier został także zapytany o środki dla Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. Na uwagę prowadzącego, że obiecał ECS dotację w wysokości 7 mln zł, a następnie wycofał się z tego i stwierdził, że przekaże 4 mln odparł, że nie odpowie na to pytanie. "Nie będę mówił o sprawach Gdańska w związku ze śmiercią prezydenta Adamowicza. Jeszcze dwa tygodnie nie minęły od tych dramatycznych wydarzeń (...). Nie będę się do tego ustosunkowywał. Te informacje są nierzetelne i nie będziemy o tym rozmawiali. Dziękuję bardzo. Dziękuję panu za rozmowę - powiedział, po czym odpiął mikrofon i wyszedł ze studia.

Komentując poranną wizytę w studiu RMF FM na Twitterze, Gliński podkreślił, że na rozmowę z redaktorem Robertem Mazurkiem zgodził się "tylko pod warunkiem nieporuszania tematów w jakikolwiek sposób związanych z tragiczną śmiercią prezydenta Pawła Adamowicza". "Uważam, że wymaga tego okres żałoby. Wszyscy potrzebujemy więcej ciszy i refleksji, a nie młócki medialnej. Redaktor dał słowo. A następnie je złamał na antenie. To widocznie było dla mnie za wiele..." - czytamy we wpisie wicepremiera.

We wcześniejszym etapie rozmowy Gliński przyznał, że obecnie powstaje około czterdziestu polskich produkcji historycznych. Kilka z nich - między innymi "Kurier" Władysława Pasikowskiego - o Janie Nowaku-Jeziorańskim oraz "Legiony" Dariusza Gajewskiego - są już ukończone i w tym roku odbędą się ich premiery.

13 stycznia prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany nożem przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wtargnął na scenę. Samorządowiec trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie zmarł 14 stycznia po południu. Pogrzeb prezydenta Gdańska odbył się w minioną sobotę.

14 stycznia w "Wiadomościach" TVP po śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wyemitowano materiał, w którym przypomniano zabójstwo w 2010 r. działacza PiS z Łodzi Marka Rosiaka, a jako przykłady mowy nienawiści przywołano wypowiedzi polityków opozycji, m.in. lidera PO Grzegorza Schetyny o "PiS-owskiej szarańczy", czy wypowiedź b. prezydenta Bronisława Komorowskiego, że "trzeba czasami mieć odwagę i lać się dechą z takimi ludźmi".

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: TVP | Piotr Gliński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje