Reklama

"Milionerzy": Znał odpowiedź na pytanie za milion

W ostatnim odcinku "Milionerów" Łukasz Grymuza usłyszał pytanie za milion. Mimo że wskazał poprawną odpowiedź, nie zdecydował się zaryzykować i wrócił do domu z 500 tysiącami złotych.

Łukasz Grymuza doszedł do pytania za milion bez większych problemów. Rzadko się zdarza, żeby zachować jakiekolwiek koło na tym etapie gry.

Reklama

To kluczowe i ostatnie pytanie dotyczyło... owoców.

"Niektóre z owoców dojrzewają jeszcze po zbiorach. Który zerwany niedojrzały taki pozostanie?". Wśród proponowanych odpowiedzi znalazły się: wiśnia, banan, gruszka i awokado.

Łukasz Grymuza obstawiał wiśnię lub gruszkę, nie był jednak pewny, więc wykorzystał ostatnie koło ratunkowe i zadzwonił do teścia. Mężczyzna nie znał niestety poprawnej odpowiedzi (wiśnia).

Mimo że gracz miał pewne podejrzenia co do prawidłowej odpowiedzi, nie chciał ryzykować i zakończył grę z 500 tysiącami złotych.

Finałowe pytanie w "Milionerach" usłyszał też na początku października przedsiębiorca z Opola - Dawid Michalewski, który musiał zmierzyć się z następującym zagadnieniem: Żydowskie Święto Świateł, zwane też Chanuką trwa osiem dni. Ile świątecznych świec płonie ósmego dnia na specjalnym świeczniku? Sześć, siedem, osiem czy dziesięć?".

Mężczyzna zaryzykował, jednak jego intuicyjna odpowiedź okazała się nieprawidłowa i zakończył udział w programie z gwarantowanymi 40 tys. złotych.

W dotychczasowej historii polskiej edycji "Milionerów"  czek na milion złotych otrzymało tylko troje uczestników.

INTERIA/RMF

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Milionerzy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje