Reklama

Reklama

​Mike Tyson skrytykował twórców serialu o jego życiu

Amerykański serwis streamingowy Hulu pokaże niedługo limitowany serial opowiadający o życiu i karierze Mike'a Tysona. Jeden z najsłynniejszych pięściarzy świata nie jest jednak z tego powodu zadowolony. Nie przebierając w słowach, skrytykował pomysł nakręcenia poświęconej mu produkcji, określając ją mianem "pozbawionego wrażliwości przywłaszczenia historii jego życia".

Amerykański serwis streamingowy Hulu pokaże niedługo limitowany serial opowiadający o życiu i karierze Mike'a Tysona. Jeden z najsłynniejszych pięściarzy świata nie jest jednak z tego powodu zadowolony. Nie przebierając w słowach, skrytykował pomysł nakręcenia poświęconej mu produkcji, określając ją mianem "pozbawionego wrażliwości przywłaszczenia historii jego życia".
Moja prawdziwa autoryzowana biografia jest w fazie rozwoju - przekonuje Mike Tyson /Aaron Rapoport/Corbis /Getty Images

Fani sportu z pewnością wyczekują już serialu "Iron Mike", który opowie o burzliwym życiu i spektakularnej karierze Mike'a Tysona, utytułowanego pięściarza, który w 1986 roku został najmłodszym w historii mistrzem wagi ciężkiej. Licząca osiem odcinków produkcja, która powstała dla platformy streamingowej Hulu, ma przedstawić Tysona bez koloryzowania jego biografii. Ta zaś obfituje w kontrowersje. Wielokrotnie nagradzany bokser był oskarżany przez swoją byłą żonę o stosowanie przemocy fizycznej i znęcanie się nad nią, a w 1992 roku został skazany za gwałt. W wywiadach otwarcie mówił o swoich problemach psychicznych i walce z uzależnieniami.

Perspektywa oglądania swoich dawnych ekscesów na ekranie nie napawa Tysona entuzjazmem. Świadczy o tym reakcja sportowca na informację o rozpoczęcia przygotowań do nakręcenia serialu "Iron Mike". "Ogłoszenie Hulu o nakręceniu nieautoryzowanego serialu o mnie, choć niefortunne, nie dziwi mnie. To, że zapowiedź serialu pojawia się właśnie teraz, w obliczu ogromnych nierówności społecznych w naszym kraju, pokazuje, jak korporacyjna chciwość Hulu doprowadziła do powstania tego pozbawionego wrażliwości przywłaszczenia historii mojego życia" - grzmi pięściarz w oświadczeniu dla "The Hollywood Reporter", które zamieścił także na swoim instagramowym profilu.

Reklama

Tyson wyraził szczególnie ubolewanie w związku z okolicznościami opublikowania owej zapowiedzi. W Ameryce trwa bowiem Black History Month - miesiąc, w którym media i rozmaite organizacje starają się zwiększać społeczną świadomość na temat historii czarnoskórych mieszkańców USA i problemów, z jakimi się borykają oraz szerzyć wiedzę na temat równości rasowej i przełamywania krzywdzących stereotypów. "Publikacja tej zapowiedzi podczas Black History Month potwierdza, że Hulu troszczy się jedynie o pieniądze, nie zaś o szacunek względem historii czarnoskórych osób. Hollywood musi być bardziej wrażliwe na nasze doświadczenia, szczególnie po tym, co działo się w 2020 roku. Moja prawdziwa autoryzowana biografia jest w fazie rozwoju. Więcej szczegółów pojawi się w ciągu najbliższych dni" - dodał Tyson.

Fani pięściarza są podzieleni. Podczas gdy wiele osób komentujących instagramowy wpis sportowca skrytykowało decyzję Hulu, a niektórzy zapowiedzieli nawet, że będą bojkotować tę platformę, inni wyrazili powątpiewanie w intencje sportowca. Twierdzą oni, że jego wściekłość wynika wyłącznie z tego, że nie dostał od Hulu pieniędzy. "Mike, przestań. To nie ma absolutnie nic wspólnego z rasizmem. Wiele gwiazd zostało bohaterami filmów i seriali bez udzielenia zgody czy otrzymania honorarium. Nie wszystko to, z czym się nie zgadzasz, musi być rasistowskie" - napisała jedna z użytkowniczek Instagrama. "O czym ty do cholery mówisz. Jesteś wkurzony, bo ci nie zapłacili. Przykro mi, ale nie potrzebowali twojej zgody" - dodał inny komentator.

Przedstawiciele Hulu jak na razie nie odnieśli się do oskarżeń sportowca.

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ >>>

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Mike Tyson

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL