Reklama

Marta Manowska: Zaliczyłam dwa szpitale

Marta Manowska, która prowadzi reality show "Rolnik szuka żony", niedawno wróciła z podróży po Filipinach. Dziennikarka mieszkała tam w spartańskich warunkach, jadała na krawężniku, chodziła do kościoła w kitesurfingowym stroju, płynęła 23 godziny promem i dwa razy trafiła do szpitala.

Marta Manowska lubi jednak taki rodzaj wypoczynku i tylko w ten sposób może nabrać sił do dalszej pracy.

Reklama

- Miałam dziesięć lotów, pięć promów, jednym płynęłam 23 godziny, żeby dopłynąć do celu. Dopłynęłam w takie miejsce, gdzie zamieszkałam w chatce z bambusa, z gekonem, który mi nie pozwalał przez pierwsze trzy noce w ogóle spać. Spałam w dżungli, na plaży, miałam zimny prysznic pod gołym niebem. Trafiliśmy do El Nido, najbardziej wysuniętego na Palawanie miejsca z przepięknymi lagunami. Byłam też w kościele w stroju kitesurfingowym, bo to jest bardzo katolicki kraj. Wierni złapali mnie za ręce na "Ojcze Nasz" i to było niesamowite przeżycie. Zaliczyłam też dwa szpitale, ale to na kitesurfingu - wspomina Marta Manowska.

Prezenterka podróżowała z grupą 10 osób. Docierała w miejsca, gdzie rzadko trafia zwykły turysta, odwiedziła również Manilę.

- To najbardziej trudne miasto, w którym byłam. Tam jest ogromna bieda, ludzie mieszkają na ulicy. Poznałam za to dużo ciepłych dusz. Na Filipinach w ogóle ludzie są niesamowici. W samolocie z Bangkoku do Manili chcieli nam pomóc. Trafiliśmy też w takie miejsce, gdzie ludzie nas dotykali, wąchali, bo tam bardzo mało ludzi dociera - mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle

Dodaje, że nie lubi podróżować luksusowo, a taki sposób wypoczynku pozwala jej nabrać sił do dalszej pracy.

- Z taką mieszanką emocji można wrócić do Polski i długo tym żyć. Nic mnie nie denerwuje po Azji. Nie denerwuję się za kółkiem, nie krzyczę, nie wybucham, tylko mam większy spokój w sobie. To jest pożądane w moim przypadku, bo generalnie jestem energiczną osobą - wyjaśnia.

Po powrocie Marta Manowska od razu rozpoczęła zdjęcia do drugiego sezonu programu "Rolnik szuka żony".

- Przez dwa tygodnie byłam w drodze. Zrobiliśmy 2,5 tys. km. Poznałam 10 wspaniałych bohaterów II edycji. Wróciłam po pięciu tygodniach do domu i zastałam pustkę. Od razu jednak zaczęła się promocja programu, więc cały czas coś się dzieje. Jak wyjechałam, tak jeszcze nie wróciłam - śmieje się gospodyni reality show.

W przyszłym roku prezenterka chce odwiedzić Indonezję i Malezję.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Newseria Lifestyle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje