Reklama

Mariusz Szczygieł ze łzami w oczach wyznał, że tęskni za swoim ojcem

Znany pisarz był gościem Krzysztofa Ibisza w relacji na żywo, którą prezenter prowadził w środę na Instagramie. Choć w rozmowie Szczygieł próbował zwrócić uwagę na dobre strony panującej kwarantanny społecznej, to nie powstrzymał się od płaczu, gdy zaczął mówić o swoim ojcu.

Mariusz Szczygieł

"Głupio mówić o plusach, kiedy ktoś walczy o czyjeś życie, ale na swoim poletku widzę rzeczy, które odkrywam na nowo, np. kontakt ze znajomymi, o których zapomniałem" - powiedział reportażysta i pisarz, nagrodzony m.in. Nagrodą Literacką Nike. Po chwili jednak dodał, że najbardziej tęskni za kontaktem bezpośrednim. "Bardzo bym chciał kogoś przytulić, najbardziej mojego tatę, brakuje mi tego" - wyznał Szczygieł.

Reklama

W tym momencie załamał mu się głos, popłynęły również łzy. "Przepraszam, wzruszyłem się" - powiedział pisarz i wyjaśnił, że jest bardzo zżyty ze swoim ojcem, z którym na razie nie może się spotkać. "To jest niemożliwe, bo nie chcę go narażać. W moim domu to ja jestem tym dyżurnym, który chodzi po zakupy" - powiedział.

Szczygieł wyznał również, że to właśnie rodzice nauczyli go celebrowania zwyczajności. "Pilnowali tego, żeby się nie wysferzyć, pamiętać skąd się jest, nie grać kogoś, kim się nie jest". Powiedział również, że to podejście do życia, popularne wśród roczników wojennych, wyjaśniła mu kiedyś Hanna Krall. "Oni wyrastali w takiej atmosferze, żeby się nie wyróżniać, bo wtedy się przeżyje. Dlatego rodzice słabo znosili, że jestem zauważalny, bardziej barwny szczygieł niż szary szczygieł" - wyznał.

Dziennikarz dodał, że taki sposób postrzegania świata przydaje mu się w pracy. "Zwyczajność mnie fascynuje jako reportera. Wielkie konflikty, wojny polityka, to mnie w ogóle nie ciągnie. Na Monikę Olejnik się nie nadaję" - stwierdził.

Zapytany przez Krzysztofa Ibisza o to, jaki reportaż napisałby z czasów pandemii, odpowiedział: "Gdyby nie to, że to niebezpieczne i nikt by mi nie pozwolił, to chciałbym jeździć z ratownikami medycznymi, czyli być z tymi, którzy są w oku cyklonu. Ale chciałbym też spędzić z kimś dwa tygodnie podczas jego kwarantanny, kiedy on się nudzi".

Szczygieł wyjaśnił, skąd wziął się ten ostatni pomysł. "dużo siedzę w internecie i docierają mnie głosy innych ludzi, którzy mówią, że się nudzą. Mnie to fascynuje, bo ja nie umiem się nudzić. Chciałbym odtworzyć świat osoby, dla której wszystko jest jałowe, nie ma smaku, zrobiłbym z tego anatomię nudy" - wytłumaczył pisarz.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mariusz Szczygieł

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje