Reklama

Maciej Ślesicki: Gwiazda nie upada nigdy

W marcu w TV Puls prawdziwy hit! Nowy sitcom Macieja Ślesickiego z Cezarym Pazurą w roli głównej. Czy pokochamy go jak "13 posterunek"?

Czy pomysł na "Przypadki Cezarego P.", serial o gwieździe, która chce wrócić na szczyt, był pana pomysłem?

Reklama

Maciej Ślesicki: - Pomysł na serial o człowieku, który jest aktorem, pochodzi z festiwalu scenariuszowego ScriptFiesta, który robimy co rok w Warszawskiej Szkole Filmowej. Nagroda jest dość duża, 20 tysięcy złotych, więc przychodzi kilkaset prac. No i jedną z nich był scenariusz Marcina Pietrzaka o przygodach aktora. Ja doszedłem do wniosku, że to troszkę za mało, że potrzeba wyrazistego konfliktu. Zbudowaliśmy więc postać człowieka, który usiłuje wrócić na szczyt, do pozycji, jaką kiedyś miał. W swoim mniemaniu.

Ile jest Cezarego Pazury w Cezarym P.?

- To nie ma nic wspólnego z prawdziwym życiem Czarka. Po prostu w każdym z moich filmów Cezary Pazura zawsze ma na imię Czarek. Pewne analogie i skojarzenia oczywiście są, jednak pamiętajmy, że tworzymy rzeczywistość fikcyjną. Chodzi po tzw. warszawce plotka, że będziemy się śmiać z konkretnych ludzi czy stacji telewizyjnych. A to jest nieprawda.

Ale "z siebie samych się śmiejecie"?

- Bez przerwy. Przede wszystkim zależy mi na tym, żeby to było ciepłe i śmieszne. Nie szukamy żadnych sensacji. Kiedyś, robiąc "13 posterunek", świetnie się bawiliśmy, tu próbujemy tę zabawę kontynuować.

Czy "Przypadki Cezarego P." będą śmieszyć w podobnym stylu?

- Poczucie humoru jest niemal identyczne, bo jest przecież moje (śmiech). Troszkę się zmieniło, bo jestem starszy, ale generalnie to, co śmieszyło mnie kiedyś, śmieszy nadal.

Jak pan uważa, czy przebrzmiała gwiazda da radę wrócić na szczyt?

- Jeżeli ktoś jest prawdziwą gwiazdą, nie celebrytą, to nigdy nie przebrzmiewa. Może mieć gorszy okres. Bo my w Polsce przestaliśmy rozróżniać pojęcia. U nas, jeśli chodzi o gwiazdy, to ja widzę jedną. Nazywa się Krystyna Janda. Cała reszta to aktorki. Nauczyliśmy się pisać o każdej panience, która zagrała w jednym serialu, "gwiazda". Nieprawda! Tak jest też na świecie. Jeżeli ktoś ma umiejętności i możliwości, to nie zniknie. Przywykliśmy myśleć, że o wartości aktora decyduje to, ile razy pojawi się na ściance. I z tego też będziemy się śmiali. Bo to nie ma nic wspólnego ze sztuką.

Rozmawiała Katarzyna Sobkowicz.

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Super TV

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje