Reklama

Leszek Stanek: W "Azja Express" nie mieliśmy czasu na grę

Dla Leszka Stanka udział w "Azja Express" był przygodą życia. Tancerz chętnie powtórzyłby to doświadczenie - przygotował nawet listę osób, z którymi mógłby wziąć udział w kolejnej edycji reality show. Tancerz nie zgadza się z zarzutami niektórych kolegów z planu o manipulowanie montażem. Uważa, że w programie każdy uczestnik pokazał swoją prawdziwą osobowość.

Leszek Stanek podkreśla, że kamery towarzyszyły uczestnikom "Azja Express" nawet przez 16 godzin na dobę

"Azja Express" to jeden z najbardziej kontrowersyjnych programów telewizyjnych tej jesieni. Leszek Stanek nie żałuje jednak swojej decyzji o udziale w tym niecodziennym reality show telewizji TVN. Uważa, że była to dla niego niesamowita przygoda, której nie zapomni do końca życia. Twierdzi, że kilkutygodniowa podróż po Laosie, Wietnamie, Tajlandii i Kambodży dostarczyła mu ogromnych emocji.

Reklama

- Była to przygoda wypełniona wachlarzem emocji, pełna przepięknych sytuacji z fantastycznymi ludźmi, której nie da się powtórzyć tak naprawdę - mówi Leszek Stanek agencji informacyjnej Newseria Lifestyle.

Tancerz jest przekonany, że każda kolejna edycja programu dostarczyłaby jeszcze więcej przeżyć i emocji. Dlatego nie wahałby się ani chwili przed ponownym uczestniczeniem w wyścigu po Azji. Ma nawet nadzieję, że producenci "Azja Express" ponownie zaproszą go do programu. - Nawet już podsunąłem im kilka nazwisk, z którymi świetnie bym się tam bawił i odnalazł, absolutnie - wyznaje Stanek.

Niektórzy uczestnicy "Azja Express" już po kilku odcinkach stracili sympatię telewidzów. Należy do nich Renata Kaczoruk, której internauci zarzucają manipulowanie innymi, dwulicowość i parcie do zwycięstwa za wszelką cenę. Niektóre gwiazdy reality show zaczęły nawet mówić o manipulowaniu montażem ze strony producentów, którego celem jest pokazanie ich z jak najgorszej strony. Leszek Stanek nie zgadza się z tymi zarzutami.

- To jest kwestia tego, że wyciągają z nas pewne cechy osobowości, które w nas dominują, i myślę, że w montażu są uwydatniane. Na tym być może polega ta manipulacja, że są uwydatniane te cechy po to, żeby też nie mieszać odbiorcy za bardzo w głowie, a też po to, że jest nas zbyt wielu do pokazania, do zaprezentowania, żeby pokazywać sylwetkę każdego od początku do końca - tłumaczy tancerz.

Stanek podkreśla, że kamery towarzyszyły uczestnikom "Azja Express" nawet przez 16 godzin na dobę. W efekcie nikt nie miał czasu, by grać kogoś innego, niż faktycznie jest. Oznacza to, że reality show obnażyło prawdziwe osobowości biorących w nim udział gwiazd. Tancerz uważa, że wszyscy jego koledzy z planu "Azja Express" to fantastyczni, ciekawi ludzie i o każdym z nich można nakręcić cały odcinek.

- Ze względów czasowych producent jest zmuszony wybierać odpowiednie sceny wybrane przez nich, ale prawda też jest taka, że to są sceny z naszego życia, w których uczestniczyliśmy i które nie są manipulowane przynajmniej z naszej strony, więc sama prawda - podsumowuje Stanek.

Program "Azja Express" można oglądać w każdą środę o godz. 21:30. Jego gospodynią jest Agnieszka Woźniak-Starak. Do tej pory z rywalizacji odpadły dwie pary: Przemysław Saleta i Dariusz Kuźniak oraz Małgorzata Rozenek i Radosław Majdan.

Newseria Lifestyle

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Stanek | Azja Express

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje