Reklama

Kto odszedł z "You Can Dance"?

Zwycięzcy castingu w Warszawie oraz pierwsze zmagania uczestników w Tel Avivie. To wszystko już 24 marca, o godzinie 21.30 w programie "You Can Dance - Po prostu tańcz!" w TVN.

Czterech światowej sławy choreografów zajęło się sprawdzaniem umiejętności tancerzy walczących o miejsca w finale. Przez dwa dni uczyli ich choreografii w czterech stylach. Mistrzowie dali się we znaki wielu uczestnikom. Niektórych doprowadzili do granic wytrzymałości i sprawili, że Ci postanowili się poddać. Po raz pierwszy w historii programu, jeden z tancerzy nie wytrzymał presji... Który z choreografów dał mu w kość tak mocno, że tancerz postanowił odejść z programu?

Reklama

Pierwszy z nich - postrach czterech ostatnich edycji. Brian Van Der Kust, ochrzczony mianem "Salsa Killera", tym razem postanowił doprowadzić tancerzy do białej gorączki w rytmie mambo, które jest jeszcze trudniejsze rytmicznie od serwowanej dotąd salsy. Starym, dobrym zwyczajem wyrzucał z sali uczestników na ćwiczenia przed lustrem, czyli samotny trening w skupieniu. Wiadomo jedynie, że wielu z nich szukało właściwych kroków po drugiej stronie lustra nierzadko tonąc we łzach. Czasami jednak role się odwracały i to Brian miał mokre oczy, ale z całkiem innego powodu niż tancerze. Który z zawodników doprowadził Briana do takiego stanu, że ten popłakał się ze śmiechu?

Kolejna uznana postać zaproszona do Tel Avivu, to ekscentryczny francuski mistrz modern jazzu - Thierry Verger. Jego zajęcia ściągnęły uwagę całej ekipy produkcyjnej. Każdy podglądał ukradkiem jego pracę, podziwiając fascynującą choreografię, którą przygotował dla tancerzy. Tu również nie było łatwo. Przedziwne figury, partnerowania i zupełnie nowe doznania zaskoczyły uczestników. Jednak to jeszcze nie był najwyższy poziom abstrakcji, jaki potrafi zaserwować Thierry. Podczas wyjazdu nad Morze Martwe, artystę poniosła fantazja i przeniósł tancerzy w zupełnie inną rzeczywistość...

Z hip-hopem uczestnicy "You Can Dance" mieli zazwyczaj najmniejsze problemy. A tu taka niespodzianka! Układ Anthony'ego Kaye'a niejednemu uczestnikowi dał się we znaki. Niech nikogo nie zmylą pozory. Choreograf o niewinnej twarzy dziecka, był bardzo surowy podczas oceny kolejnych tancerzy, a jego komentarze podczas zajęć poszły w pięty niejednej osobie. Nic dziwnego, bo w końcu Anthony przyzwyczajony jest do pracy z najlepszymi. Występuje z takimi gwiazdami jak Beyonce, Alicia Keys, Kylie Minogue. Perfekcja to jego drugie imię. A czyje imiona pojawiły się na jego czarnej liście?

Zgodnie z tradycją, nie mogło również zabraknąć lokalnego specjalisty. Yoram Karmi to reprezentant izraelskiej szkoły tańca współczesnego, ale jego umiejętności cenione są na całym świecie. On również miał własne kryteria oceny, które wypracował sobie pracując przy trzech edycjach izraelskiego "You Can Dance". Czy zauważył jakieś różnice między uczestnikami ze swojego kraju a polskimi?

Nie tylko choreografowie pilnie śledzili postępy i zaangażowanie tancerzy. Wyjątkowa skrupulatność cechowała również jurorów, którzy zamiast wykorzystać wolne chwile na zwiedzanie Tel Avivu i opalanie się na plaży, non stop buszowali po salach i wyłapywali najmniejsze potknięcia zawodników, dopatrywali się lenistwa, obojętności, braku silnej woli, pamięci, siły i najsłabszych zasypali żółtymi kartkami...

Sprawdźcie który z choreografów śnił się po nocach uczestnikom i czyje układy powtarzali do rana w hotelu? Czyja choreografia, podczas pierwszej dużej eliminacji, pozbawiła kilkunastu uczestników udziału w dalszej walce o miejsce w 14-stce oraz spotkania z wielką gwiazdą tańca, choreografem Michaela Jacksona - Travisem Paynem.

Sprawdźcie kto się nie złamał i mógł dalej walczyć o miejsce w finale. To wszystko już 24 marca, o 21.30, w TVN.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: marca | TVN SA | Po prostu | kto | dance | YOU

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje