Reklama

Krzysztof Ibisz w "Hell's Kitchen"

Już w najbliższym odcinku piekielną restaurację "Hell's Kitchen" odwiedzi Krzysztof Ibisz. Czy umiejętności kulinarne uczestników okażą się na tyle wystarczające, aby zadowolić podniebienie prezentera?

- Jestem fanem minimalizmu w kuchni, ale nie chodzi o wielkość dań, lecz o ich skład. Bardzo nie lubię restauracji, w których menu ma kilka stron, każde danie jest okraszone długim, poetyckim opisem i zawiera kilkanaście składników. W "Hell's Kitchen" tego na szczęście nie ma. Jeśli chodzi o dobór składników i konstrukcję, potrawy z "Piekielnej Kuchni" to absolutnie mistrzostwo świata - przekonuje Krzysztof Ibisz.

Reklama

Jak się okazuje, prezenter nie tylko lubi smakować potraw w restauracjach, ale od czasu do czasu zdarza mu się samemu zamienić w kucharza.

- Rzadko mam czas, żeby gotować w domu, ale kiedy w końcu się uda, gotuję zazwyczaj dla rodziny i przyjaciół. Robię wówczas wszystko sam od początku do końca. Od zakupów zaczynając, przez przygotowywanie i podanie, na zmywaniu kończąc. Bardzo nie lubię, kiedy ktoś przeszkadza mi w kuchni, bo uważam, że jest to moje prywatne misterium dla najbliższych, wyraz mojej miłości, przyjaźni i troski - wyjaśnia Ibisz.

Czy Krzysztof Ibisz opuści restaurację zadowolony? Jakie dania zaserwują mu uczestnicy programu? Tego dowiemy się już we wtorek, 13 maja, o godzinie 20:05 w Polsacie.

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Hell | "Hell's Kitchen"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje