Kinga Preis szczerze o pracy w TVP i Pawle Kukizie
Kinga Preis od 2008 roku wciela się w postać gospodyni na plebanii w serialu TVP "Ojciec Mateusz". Jak wyznała ostatnio aktorka - nie wszystkim się to podoba.
"Gram w serialu TVP. Zaczęłam tę pracę dwanaście lat temu. Telewizją zdążyły w tym czasie rządzić wszystkie ugrupowania. Mam się wypisać z serialu, bo teraz Woronicza firmuje PiS? A z kraju też mam się wypisać, bo rządzi nim PiS?" - pytała Preis w rozmowie z tygodnikiem "Newsweek". Gwiazda uważa, że praca aktorki "kłóci się z wartościowaniem kolejnych ekip".
Kinga Preis wyznała także, że sytuacja ta jest dla niej emocjonalnie trudna. "Codziennie przeżywam jakiś rodzaj upokorzenia, wstydu, niechęci. Mówię: 'Nie, no to już jest niemożliwe, to się nie zdarzy'. A potem pada słowo 'reasumpcja'. I okazuje się, że jednak to jest wszystko prawda" - mówi w rozmowie z tygodnikiem.
W rozmowie aktorka wyraziła także swoje ubolewanie, że dla osób z zagranicy, jako obywatelka Polski, ponosi częściowo odpowiedzialność za działania rządu. "Co z tego, że nie mam z tym nic wspólnego? Chodzę na wybory, nic nikomu złego nie robię, nikogo nigdy nie oszukałam. To nic nie zmienia. Patrzę na osoby z mojego otoczenia bardzo zaangażowane w sprawy społeczne i polityczne, takie jak Maja Ostaszewska, i widzę, że ich działania też nic nie zmieniają" - powiedziała "Newsweekowi".
"Trudno mi uwierzyć, że można tak dać rozmienić się na drobne, tak się sprzedać. Nie chcę powtarzać słów Radosława Sikorskiego pod adresem Pawła, ale niestety nie wierzę też w jego naiwność: że dał się podejść bardziej cwanym graczom" - skomentowała niedawne wydarzenia z sejmowej ławy Kinga Preis w rozmowie z "Newsweekiem".
Czytaj także: Marcin Zaborski dołącza do zespołu TVN24
Czytaj także: Paweł Kukiz: Nie tylko muzyk i polityk. To również aktor