Reklama

Reklama

Katarzyna Chrzanowska: W cieniu dramatu

Miała wspaniały początek kariery. Ale wybrała Francję i wielką miłość...

Trudno się do niej dodzwonić. Ciągle gdzieś gna, ciągle jest w drodze. Katarzyna Chrzanowska (48 l.) od lat żyje w zawrotnym tempie. Dziś jest w Warszawie, jutro w okolicach Spychowa na Mazurach, pojutrze już w samolocie do Francji...

- Właśnie wróciłam z Mazur. Baśniowa kraina. Rodzice mają tam działkę i dom letniskowy. Cudowne miejsce na wypoczynek. A już za kilka dni lecę do domu we Francji... - zdradza Katarzyna Chrzanowska, gdy już wreszcie odbiera telefon.

Przez wiele lat myślała, że jej jedynym życiowym portem stanie się Paryż. Jako absolwentka warszawskiej szkoły teatralnej w 1989 r. otrzymała w stolicy Francji stypendium teatralne. Paryż pociągał ją od dawna, więc wyjazd potraktowała jako życiową szansę, z której nie można nie skorzystać. Wtedy poznała Piotra, właściciela firmy zajmującej się konserwacją zabytków. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia. Wybudowali dom, na świat przyszły bliźniaczki: Stefania i Celina (19 l.). Czuła się spełniona. Nie myślała o powrocie do kraju.

Reklama

Ale podczas jednej z wizyt u rodziców w Warszawie ktoś powiedział jej o castingu do nowego serialu "Adam i Ewa". Postanowiła wziąć w nim udział, nie robiąc sobie wielkich nadziei. Jakież było jej zdumienie, gdy to właśnie ona dostała główną rolę! Serial okazał się przebojem telewizji w 2000 r. Dla milionów widzów aktorka pozostaje do dziś dobroduszną Ewą Werner z produkcji Polsatu.

Ale jej obecne życie niewiele ma wspólnego z tamtymi latami, pełnymi miłości i wiary, że urodziła się pod dobrą gwiazdą, więc nic złego zdarzyć się nie może. Bo los doświadczył ją okrutnie.

Rodzinne wakacje na Krecie, na które z utęsknieniem czekała po intensywnej pracy w serialu, zamiast wypoczynku, przyniosły tragedię. Mąż, miłośnik sportów wodnych, zginął tragicznie podczas nurkowania.

- Piotr został na tej wyspie na zawsze. Wracam tam do niego, do wspomnień. Gdy byliśmy razem, miałam poczucie absolutnej pełni szczęścia - mówi aktorka.

Wiele czasu minęło, zanim osiągnęła względny spokój po śmierci męża. Walczyła o przetrwanie, uczyła się żyć na nowo. Nie chciała sprzedać domu w Paryżu, ale zdecydowała wtedy, że dla dobra dziewczynek przeprowadzi się z nimi do domu swoich rodziców, na warszawską Saską Kępę.

Córki skończyły w Warszawie liceum plastyczne, a teraz... Właśnie zaczynają studia w Wyższej Szkole Sztuk Pięknych... w Paryżu.

- Stefania będzie studiować rzeźbę, Celina wybrała fotografię. Bardzo chciały wrócić do Paryża. Zamieszkać w domu, który tak przypomina im chwile spędzone z tatą - opowiada wzruszona aktorka.

Wybory, jakich dokonały córki, znowu są okazją do częstych podróży. - Nie czuję, że to uciążliwy obowiązek. Paryż to mój drugi dom - wyznaje szczerze pani Katarzyna. Ale za częstymi wyjazdami za granicę kryje się coś więcej. Nowa miłość... Kilka lat temu pani Katarzyna poznała w Paryżu przystojnego neurochirurga polskiego pochodzenia, Jacka Szapiro. I znów poczuła, że kocha...

- Śmierć mojego męża pozostała tragedią i będę żyła z tym do końca. To, że pojawiła się nowa osoba w moim życiu jest absolutnym cudem, bo wydawało się, że żaden mężczyzna nie jest w stanie zająć miejsca Piotra. Miłość potrafi jednak przyjść w najmniej oczekiwanym momencie - zdradza nam aktorka.

Dziś znowu kocha i czuje, że jeszcze wiele przed nią. W Polsce pracuje w teatrze Fundacji KResy 2000, w wolnych chwilach lata do Paryża. Dzieli swój czas między dwie ojczyzny. I znów zaczyna

smakować życie.

Iza Wojdak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje