Reklama

Karolina Pisarek: W "Ameryce Express 2" jako jedyna nie miałam biegunki

Uczestnicy drugiej edycji programu "Ameryka Express" zgodnie przyznają, że warunki, z jakimi przyszło im się zmierzyć na planie show, były trudne. Wyścig po nieznanych terenach Gwatemali i Kolumbii utrudniały im bowiem problemy żołądkowe, które ze względu na zmianę flory bakteryjnej dotyczyły prawie wszystkich. Najgorzej czuł się Marcin Różalski, który nie mógł dojść do siebie jeszcze długo po powrocie do Polski. Najmniejsze problemy miała Karolina Pisarek.

Karolina Pisarek na konferencji prasowej "Ameryka Express 2"

Choroba utrudniła podróżowanie między innymi Marcie Gajewskiej-Komorowskiej. Modelka obecnie twierdzi, że doświadczenie bardzo ją umocniło, wówczas jednak nie czuła się komfortowo.

Reklama

- Po przygodzie, której bałam się najbardziej, polegającej na zjedzeniu czegoś obrzydliwego dopadły mnie problemy żołądkowe. Przez następne trzy dni miałam rozwolnienie i musiałam zatrzymywać się co 10 minut - mówi w rozmowie z agencją Newseria Lifestyle.

Karolina Pisarek tłumaczy, że w trudnych chwilach starała się wspierać przyjaciółkę. Modelka z racji częstych wyjazdów zagranicznych przywykła do egzotycznych warunków. W konsekwencji jej organizm najlepiej poradził sobie ze zmianą otoczenia.

- Dużo podróżuję i jestem przyzwyczajona do zmiany flory bakteryjnej. Mam to szczęście, że jestem uodporniona na takie sytuacje. Chyba jako jedyna ze wszystkich nie borykałam się z rozwolnieniem - tłumaczy.

Problemy żołądkowe najbardziej dały się we znaki zawodnikowi MMA. Marcin Różalski tłumaczy, że właściwie przez cały okres trwania programu musiał zażywać lekarstwa przeciwbiegunkowe, które umożliwiały mu funkcjonowanie i dalszy udział w show.

- Chyba każdy z ekipy miał zatrucie pokarmowe. W ciągu trzech tygodni zjadłem 180 stoperanów. To chyba mówi samo za siebie. Po przyjeździe do Polski jeszcze przez około dwa miesiące walczyłem z zatruciem. Naprawdę niemiło to wspominam - mówi "Różal".

Podróżując, uczestnicy "Ameryki Express 2" mieli do dyspozycji jedynie dolara dziennie. Ta kwota miała wystarczyć im na transport oraz jedzenie. Aby zminimalizować dzienne wydatki, często żywili się w lokalnych, przydrożnych barach. To nierzadko było przyczyną kłopotów żołądkowych.  

- Powodem była najprawdopodobniej tamtejsza żywność lub woda. Podczas mycia zębów płukaliśmy usta wodą butelkowaną. Mieliśmy do niej stały dostęp. Jednak zawsze jest ryzyko, że zje się owoc umyty wodą z kranu. Chyba każdy z uczestników miał rozwolnienie, jednak w moim przypadku sytuacja była spotęgowana - wyjaśnia zawodnik MMA.

Newseria Lifestyle

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Karolina Pisarek | Ameryka Express

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje