Reklama

Julia Wieniawa ćwiczy jogę w skąpym bikini

Julia Wieniawa pokochała jogę. Podczas kwarantanny ma sporo czasu na ćwiczenia. Ponieważ pogoda dopisuje, gwiazda serialu "Zawsze warto" postanowiła zrobić trening na świeżym powietrzu. Połączyła go z opalaniem.

Julia Wieniawa wie, jak zdobyć nowych obserwujących na Instagramie

Julia Wieniawa dba o formę i pomimo kwarantanny nie rezygnuje z aktywności fizycznej. Młoda aktorka od pewnego czasu jest zakochana w jodze. Gwiazda serialu "Zawsze warto" pokochała tę formę aktywności. Co jakiś czas chwali się na Instagramie swoimi postępami.

Reklama

Dzięki ćwiczeniom jej ciało staje się coraz mocniejsze i coraz bardziej gibkie. Wieniawa już nie raz zachwycała fanów, prezentując niemal akrobatyczne pozy. Ponieważ na zewnątrz robi się coraz cieplej i pogoda wyjątkowo dopisuje, aktorka postanowiła przenieść się z ćwiczeniami na świeże powietrze.

Za pośrednictwem InstaStories aktorka występująca w serialu "Zawsze warto" pokazała fanom, jak spędza czas podczas kwarantanny.

Wieniawa zdecydowała się wykorzystać ładną pogodę i połączyć przyjemne z pożytecznym. Założyła na siebie bikini i postanowiła poćwiczyć jogę na dworze, łapiąc przy tym pierwsze promienie słońca.

Później, wylegując się na leżaku, zdecydowała się podzielić z fanami pewną refleksją.

"Jednak ogródek to jest luksus" - stwierdziła.

Życie w zamknięciu nie pływa jednak Wieniawie wyłącznie na relaksie. We wtorek, 7 kwietnia, aktorka była gościem Agaty Młynarskiej w jej instagramowym cyklu #agatasiekreci. Panie rozmawiały m.in. o filmach, w których ostatnio pojawiła się młoda aktorka. Jednym z nich jest wyreżyserowany przez Bartosza Kowalskiego slasher "W lesie dziś nie zaśnie nikt", który miał wejść do kin 13 marca, jednak pandemia COVID-19 pokrzyżowała te plany.

"Dowiedziałam się o tym, kiedy jechałam na przymiarkę sukni Gosi Baczyńskiej, którą miałam założyć na premierę" - wyznała Wieniawa. "Byłam oczywiście smutna i trochę wściekła, że do premiery nie doszło, bo dzielił nas tylko jeden dzień, ale potem zrozumiałam, że dobrze się stało, bo nasz film utknąłby w kinach, a tak byliśmy przez sześć dni numerem jeden na Netfliksie" - dodała aktorka.

Wieniawa przyznała, że pierwotnie miała się w tym filmie wcielić w postać Anieli, którą zagrała ostatecznie Wiktoria Gąsiewska. W trakcie czytania scenariusza, doszła jednak do wniosku, że większym wyzwaniem będzie dla niej rola zamkniętej w sobie Zosi, która jest jej przeciwieństwem. "W Polsce brakuje ciekawych ról kobiecych, poza tym aktorki bardzo się szufladkuje, jest sztywny podział na amantki i aktorki charakterystyczne. Ja szukam różnych ról, dlatego chciałam zagrać u Patryka Vegi. Wiem, że opinie są o nim różne, ale jest powód, dla którego aktorzy uwielbiają u niego grać. Vega wyciąga aktorów ze swoich szufladek" - wyznała aktorka. Zapowiedziała też, że jesienią będzie ją można zobaczyć w filmie Patryka Vegi "Small World" - o handlu dziećmi.

Zapytana przez Agatę Młynarską o to, u jakich innych reżyserów chciałaby wystąpić, Wieniawa odpowiedziała: "Gdybym mogła wybierać, to na pewno Tarantino, Gaspar Noe, bo ostatnio jestem jego fanką, chciałabym zrobić taki psychodeliczny film. Fajnie byłoby poznać Pawlikowskiego i oczywiście Agnieszkę Holland".

Agata Młynarska chciała się również dowiedzieć, czy Julia Wieniawa nie myśli o zrobieniu kariery w Hollywood. "Na pewno żałowałabym na starość, gdybym nie spróbowała - odparła aktorka. "Musiałabym zrobić to, co tutaj, tu też zaczynałam od zera, nikogo nie znałam, zapisać się do agencji, brać udział w castingach. Jedyne, czego mi brakuje to język i obycie w tamtejszym świecie. No i tam jest trochę większa konkurencja - podsumowała gwiazda.

Przeczytaj artykuł na stronie RMF!

Maria Staroń

***Zobacz także***

RMF

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Julia Wieniawa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje