Reklama

"Jan Serce": Kultowy serial o trudnej miłości

Miłośników starych, dobrych polskich seriali zapraszamy na reportaż, dzięki któremu zajrzymy za kulisy "Jana Serce". Posłuchajmy, jak to z tym sercem było...

Chcą państwo wiedzieć, jak się to wszystko zaczęło? W jakich okolicznościach Radosław Piwowarski wpadł na pomysł zrobienia serialu o kanalarzu z warszawskiej Woli? Dlaczego główną rolę powierzył Kazimierzowi Kaczorowi, znanemu wcześniej głównie z "Polskich dróg"? Jak udało mu się przekonać Jana Himilsbacha?

Reklama

O wszystkim tym opowiedzą w programie "Jan Serce - historia niejednej miłości" Kazimierz Kaczor, Anna Nehrebecka i reżyser Radosław Piwowarski. Reportaż to część obchodów 55-lecia pracy twórczej Kazimierza Kaczora.

Nieśmiały i misiowaty

Kiedy w październiku 1982 roku 10-odcinkowy serial pojawił się na antenie TVP, większość krytyków uznała, że nie odniesie większego sukcesu. W przeciwieństwie do widzów, których opowieść o szukającym miłości, wrażliwym pracowniku wodociągów miejskich wzruszała i bawiła...

- Pozwoliliśmy sobie na dość szczeniacki bunt wobec kolegów, którzy kręcili poważne kino moralnego niepokoju: zrobiliśmy serial o dobrodusznym kanalarzu, który poszukuje wielkiej miłości. Chcieliśmy, aby historia była bliska widzom, szukaliśmy oryginalnego pomysłu na postać i w końcu ze scenarzystą Zbyszkiem Kamińskim po wielu nieprzespanych nocach wpadliśmy na pomysł, że najlepszy będzie kanalarz o nazwisku Serce - opowiada reżyser.

- Tytułową rolę napisaliśmy specjalnie dla będącego w fantastycznej formie Kazimierza Kaczora. Uosabiał wszystko to, czego potrzebowaliśmy, czyli dobrotliwość, naiwność, prostolinijność, nieśmiałość i oczywiście misiowatość. Nasz bohater podobał się kobietom i wzbudzał w nich serdeczne uczucia - przyznaje Radosław Piwowarski.

Najlepsze dziewczyny

Reżyser podkreśla również, że w "Janie Serce" wystąpiły najładniejsze ówczesne polskie aktorki.

- Małgosia, którą grałam, utożsamiała w jakimś stopniu tęsknotę mężczyzn, niezależnie od wieku, za kobietą pełną ciepła i czułości. I taką właśnie byłam: żadną feministką, działaczką społeczną czy kurą domową, tylko po prostu kobietą. Założeniem reżysera było również, aby w serialu nie mówić nic o polityce, co okazało się jego wielkim atutem. To był przecież film o poszukiwaniu miłości - mówi Anna Nehrebecka, zdradzając, że któregoś dnia po zdjęciach Kazimierz Kaczor zaprosił ekipę na lampkę wina.

- To właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, że zaręczył się z asystentką reżysera i niebawem czeka nas ślub i wesele - wspomina z uśmiechem aktorka.


Kawałek Janka

- Myślę, że jest we mnie kawałek Janka Serce, bo zawsze miałem romantyczne podejście do miłości i poszukiwania tej jedynej - mówi Kazimierz Kaczor, który ze swoją żoną Bożeną jest do dziś.

- Ta postać była dla mnie ważna. Po Leonie Kurasiu z "Polskich dróg" chciałem jako aktor odciąć się od niego w tym znaczeniu, by nie dostawać propozycji ról "kurasiopodobnych". Na planie byłem bardzo skupiony i skoncentrowany, starając się, by oddać swojego bohatera w sposób wiarygodny i prawdziwy. Tak, aby jego osobowość wynikała z jego przemyśleń, a nie z min, gestów, czy innych gwałtownych działań - dodaje Kaczor.

KRAS

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Reportaż "Jan Serce - historia niejednej miłości" będzie można obejrzeć w niedzielę, 5 października, na TVP Seriale.

Tele Tydzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje