Reklama

Jakub Józefowicz w "M jak miłość": Po innej stronie

Długo pracował za kamerą. Teraz przyszedł czas na wyzwania aktorskie. Jakub Józefowicz dołączył do obsady musicalu "Metro" i serialu "M jak miłość". Gra w nim Łukasza, w którego przez wiele lat wcielał się Adrian Żuchewicz.

Jakub Józefowicz na premierze filmu "Planeta Singli 3"

- "M jak miłość" od lat cieszy się ogromną popularnością. Za tym sukcesem stoi codzienna, tytaniczna praca. Cieszę się, że teraz mogę być częścią tej machiny - mówi 26-letni Jakub Józefowicz.

Reklama

Jesteś gotowy zmierzyć się z opiniami, że dostałeś rolę w "M jak miłość" dzięki ojcu?

- Tata (Janusz Józefowicz) jest znanym artystą, a ja zacząłem grać w popularnym serialu. Zdaję sobie sprawę, że to wygodny temat dla tabloidów, ale się nie przejmuję, tylko robię swoje. Chcę się rozwijać i cieszę się, że pojawiają się nowe możliwości.

Również w teatrze. Pod koniec zeszłego roku dołączyłeś do obsady musicalu "Metro"!

- Znam ten spektakl jak mało kto. Wychowałem się na nim. Wcielanie się w postać Jana jest dla mnie wielką sprawą. Tym bardziej że mówimy o musicalu-legendzie, który jest wystawiany nieustannie od 28 lat. Cieszę się, że jestem członkiem kolejnego pokolenia, które opowiada tę ponadczasową historię.

Dotychczas częściej pracowałeś po drugiej stronie - jako reżyser. Teraz stawiasz na aktorstwo?

- Lubię być po drugiej stronie. Występowałem czasem w moich etiudach, ale skupiałem się głównie na kwestiach realizacyjnych. Na planie "M jak miłość" mogę skoncentrować się na aktorstwie. To dla mnie kolejna przygoda, dzięki której zbieram bezcenne doświadczenie.

Jak sobie radzisz na planie?

- Od pierwszego dnia zdjęciowego złapałem świetny kontakt z Dominiką Ostałowską (serialowa Marta, mama). Czekam na więcej wspólnych scen, bo dotychczas nie było ich dużo. Najczęściej na planie spotykam się z Anią Muchą oraz Krystianem Wieczorkiem.

Łukasza przed tobą grał Adrian Żuchewicz. Odnosisz się do tego, jak on kreował tę postać?

- Serialowym Łukaszem był mój przyjaciel, Franek Przybylski. Znamy się kilkanaście lat. Zabawne, że teraz gram tę samą postać, co on. Łukasz wrócił po długiej nieobecności. Nikt nie wie, czego doświadczył i czego można się po nim spodziewać. Pojawił się nagle i w każdej chwili może zniknąć. To jest inspirujące.

Masz czas na inne pasje?

- Niewiele. Styczeń miałem przepełniony zdjęciami do "M jak miłość". Sześć razy wyszedłem na scenę w spektaklu "Metro". Na początku lutego miała miejsce premiera "Planety Singli 3", która była dla mnie kolejną aktorską przygodą. W wolnych chwilach oglądam filmy, robię zdjęcia, piszę scenariusz i komponuję.

Komponujesz?

- Tak, gram też na klawiszach, na bębnach oraz gitarze. Miałem kilka zespołów i skomponowałem ścieżkę dźwiękową do filmu dokumentalnego mojej siostry (Kamila Józefowicz). Jestem samoukiem, nie lubiłem uczyć się klasyków - wolałem wymyślać własne melodie.

Chodzisz własnymi ścieżkami.

- Wygląda na to, że odziedziczyłem to po tacie. (śmiech)

Rozmawiał Kuba Zajkowski

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kuba Józefowicz | Janusz Józefowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje