Jak smakuje życie?

We wrześniu startuje "MasterChef" - nowy program z udziałem Magdy Gessler. Ciekawe, które grono się powiększy - jej fanów czy wrogów?

Groźba przejedzenia

Reklama

Będzie mniej krzyku, spokojniej, ale nadal ciekawie i smacznie - tak brzmi reklama "MasterChefa". To największy hit jesiennej ramówki TVN. Magda Gessler, Anna Starmach i Michel Moran tworzyć będą trio, które w kolejnych odcinkach programu wybierze kucharza idealnego.

Gessler została samozwańczym szefem jury. No, ale trudno sobie wyobrazić, by przy jej charakterze zgodziła się odgrywać drugie skrzypce (że o trzecich nie wspomnimy).

Pierwsze nagrania ma już za sobą. Okazało się, że chętnych do udziału w programie było tak wielu, że zaskoczyło to nawet producentów.

- Ludzie wykazują się nieprawdopodobnymi talentami kulinarnymi. Część z nich to spełnione zawodowo osoby, które kuchnię traktują jak swoje hobby. I to mi się podoba, bo ja właśnie chciałabym, żeby gotowanie stało się nową pasją Polaków - cieszy się Gessler. No tak, po tym jak popularne programy nauczyły Polaków śpiewu i tańca, czas, by nauczyły ich też dobrze jeść.

- Przyjęłam tę propozycję jako wyróżnienie. A także oznakę zaufania. Po pierwsze, że dam radę pogodzić dwa tak trudne i pracochłonne projekty. Po drugie, że widzowie będą mnie chętnie oglądać...

Tu powstaje pytanie, czy tak wyrazista postać podana w dwóch "porcjach" tygodniowo, faktycznie nie... przeje się widzom?

Jej sprawcza moc

W "Kuchennych rewolucjach" Gessler dała się poznać jako kobieta głośna, czasem obcesowa, zarozumiała, do bólu szczera, ale też: profesjonalna, ciepła, pracowita i pomocna.

Jedni doceniają jej poczucie humoru, barokowy styl życia i mówienie prawdy bez ogródek, drudzy nie znoszą jej śmiechu, wytykają jej złe traktowanie ludzi i granie pod publiczkę. Prawdą jest, że albo się ją "kupuje" w całości, albo kompletnie nie toleruje.

Ona sama dobrze wie, jakie wzbudza emocje. Ale ma na ten temat swoje zdanie. - Ja nie ściemniam i ludzie wiedzą, że mówię prawdę. Ci, którzy nie chcą pracować, zawsze mają o coś pretensje. Ci, którzy słuchają moich rad, zaczynają zarabiać duże pieniądze. I to jest bardzo dobry argument, by traktować mnie poważnie - odpowiada na zarzuty.


Faktycznie, oprócz histerycznych wypowiedzi oburzonych uczestników programu, grożenia sądem i oskarżeń o bankructwo i zniszczenie życia osobistego, może też pochwalić się dobrymi uczynkami. - Po mojej wizycie w jednym z lokali właścicielce udało się zarobić na operację serca, na którą miała czekać tyle, że na pewno by jej nie dożyła! Dzięki takim zdarzeniom wiem, że moja praca ma sens, bo mam taką moc sprawczą - mówi.

Czas na wagę złota

Pytana często o tajemnicę sukcesu, odpowiada: - Moja radość życia, umiłowanie dla ludzi, piękna, dla dobrej atmosfery, dla ucztowania. Zawsze pamiętam, że życie, oprócz tego, że jest ciężką pracą, jest też piękną zabawą...

Ale właśnie z tym drugim może być ostatnio różnie. Nawet dla tak energicznej kobiety, jaką jest Gessler, doba nie robi wyjątku i wciąż ma tylko 24 godziny. Pojawiły się więc alarmujące plotki o tym, że coraz częściej nie udaje jej się pogodzić wszystkich obowiązków.

Nagrania kolejnych odcinków programów tak bardzo ją pochłaniają, że mniej uwagi poświęca swoim ponad dwudziestu restauracjom i narzeczonemu, Waldemarowi Kozerawskiemu. Podobno nawet odłożyła w czasie planowany na wrzesień ślub.

Śpi po trzy godziny, ciągle gdzieś się śpieszy i nie ma czasu na pielęgnowanie swojej drugiej pasji - malowania. Czy to wszystko jest prawdą? Trochę trudno uwierzyć, że "ta Gessler" byłaby w stanie zaniedbać coś naprawdę ważnego.

Ewa Gassen-Piekarska

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Gessler | żyja | zycie | Gessler | życia | nowy program | Życie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje