Reklama

Reklama

Irena Dziedzic: Pierwsza gwiazda polskiej telewizji

Gdyby żyła, w sobotę, 20 czerwca, Irena Dziedzic świętowałaby 95. urodziny. Legenda polskiej telewizji zmarła jednak w 2018 roku. Okoliczności jej śmierci przez długi czas budziły jednak wiele wątpliwości.

Irena Dziedzic w 1978 roku podczas Miedzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie

W Telewizji Polskiej znali ją wszyscy. Przez ponad 25 lat jej program "Tele-Echo" (nadawany od 1956 roku) przyciągał przed telewizory miliony polskich widzów. Przy okazji rozmów ze znanymi i lubianymi Irena Dziedzic sama szybko wyrosła na gwiazdę.

"Irena miała twardą osobowość" - mówił o niej Jerzy Gruza. Według reżysera, nawet ministrowie, którzy przychodzili do "Tele-Echa", drżeli przed nią ze strachu. Królową telewizji otaczała legenda osoby, która wiele może. Ludzie wiedzieli, że należy do partii i zna tzw. decydentów. Jej opinia bardzo się liczyła w gmachu przy ul. Woronicza.

Reklama

Wszystko to budziło niechęć kolegów po fachu. Irena Dziedzic określiła ją po latach dosadnie: "Nie było dnia, żebym czyichś zębów nie musiała odrywać od mego gardła". Kiedy jej program zdjęto z anteny, nikt nie zadbał o archiwizację odcinków "Tele-Echa", skasowano je. Dziedzic uznała to za zemstę. Pod koniec życia mieszkała na Saskiej Kępie, niewiele osób ją tam odwiedzało.

Umarła w samotności 5 listopada 2018 roku. Przez jakiś czas nikt nawet nie wiedział, że zmarła... O śmierci Ireny Dziedzic poinformował dopiero 12 stycznia 2018 roku na swym profilu na Facebooku ksiądz Andrzej Luter.

"Umarła Irena Dziedzic, największa gwiazda polskiej telewizji w czasach PRL. Inteligencja, klasa, perfekcja, zawoalowana złośliwość, ironia - wszystko to fantastycznie łączyła w sobie. Była prekursorką telewizyjnych programów 'show'. Jej 'Tele - Echo' oglądała cała Polska. (...) Prowadziła wiele festiwali w Sopocie i Opolu. Była niełatwym człowiekiem, twardym, pewnym siebie. Można o niej napisać: 'Miała charakter!' - napisał ksiądz Luter na Facebooku.

Śmierć Ireny Dziedzic przez długi czas budziła wiele wątpliwości. 6 listopada 2018 roku (dzień po jej śmierci) prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie "nieumyślnego spowodowania śmierci dziennikarki Ireny Dziedzic".

Pojawiły się sugestie jakoby dziennikarka miała zostać otruta, ponieważ przyjmowała dużo leków. Prokuratura badała również wątek tzw. odwróconej hipoteki. "Fakt" podał, że Dziedzic w zamian za zapisanie Bohdanowi G. mieszkania otrzymywała co miesiąc 4,5 tys. złotych. Nikomu jednak nie przestawiono zarzutów. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Marcin Saduś, powiedział, że "nie ma podstaw do przyjęcia, że do śmierci Ireny Dziedzic przyczyniły się osoby trzecie".

Pochowano ją dopiero po dwóch miesiącach. Tak długo trzeba było szukać kogoś, kto zechciałby zorganizować pogrzeb dawnej telewizyjnej gwiazdy.

Irena Dziedzic urodziła się 20 czerwca 1925 r. w Kołomyi (dziś Ukraina). Przed II wojną światową była uczennicą żeńskiej szkoły podstawowej, wychowanką w internacie s. felicjanek we Lwowie. Maturę zdała eksternistycznie w Krakowie.

Pracę zawodową rozpoczęła w 1946 r. w "Echu Krakowa" (najpierw jako maszynistka, potem reporterka), później zatrudniła się na krótko we wrocławskim "Słowie Polskim". Od 1948 r. pracowała w Warszawie, początkowo jako depeszowiec w "Głosie Ludu", a następnie w "Expressie Wieczornym". Od 1952 r. pracowała w Polskim Radiu.

W 1956 r. pojawiła się w TVP, gdzie przez 25 lat (do kwietnia 1981 r.) tworzyła i prowadziła program "Tele-Echo". Dziś mówi się, że telewizyjne rozmowy Ireny Dziedzic były pierwszym w naszych dziejach talk-show, choć wtedy nikt nie znał jeszcze tej nazwy. Program miał dużą oglądalność, a zaproszenie do studia uchodziło za zaszczyt.

W latach 1965-1968 była także jedną z trojga prowadzących Dziennik TV. W latach 1977-1981 była ponadto twórcą i kierownikiem redakcji kulturalnej w Dzienniku TV. Po trwającej 2,5 roku od października 1983 r. do września 1991 r. przerwie prowadziła program "Wywiady Ireny Dziedzic".

Podobno to ona wypatrzyła Edytę Wojtczak, ściągnęła z radia Bożenę Walter, a Niny Terentiew nie chciała dopuścić na wizję z powodu wady wymowy.

Nie wszyscy wiedzą, że Irena Dziedzic wystąpiła w kilku filmach (najczęściej grała samą siebie), m.in. w "Jutro premiera" w reż. Janusza Morgensterna (1962) i "Polowanie na muchy" (1969) w reż. Andrzeja Wajdy, a także m.in. w "Wojnie domowej" (1965), "Kłopotliwym gościu" (1971) i "Szczurze" (1994).

  Była autorką książki "Teraz Ja. 99 pytań do mistrzyni telewizyjnego wywiadu" (Warszawa, 1992). Przez cztery lata (2002-2006) co tydzień można było słuchać jej publicystycznych felietonów pt. "Punkt widzenia" w Programie I Polskiego Radia. Po felietonie, w którym mówiła o lustracji, ze współpracy zrezygnowano.

W 2006 r., gdy media wymieniły jej nazwisko wśród dziennikarzy, którzy w czasach PRL mieli być tajnymi współpracownikami SB, wystąpiła o autolustrację. W 2013 r. Sąd Apelacyjny prawomocnie uznał, że nie była kłamcą lustracyjnym. "Są jeszcze sędziowie w Warszawie" - skomentowała Dziedzic ten wyrok. W 2014 roku Sąd Najwyższy potwierdził wyrok SA, oddalając kasację prokuratora generalnego.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Irena Dziedzic

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje