Grany przez pana Tomasz nie ma powodów do narzekania. U boku utalentowanej pisarki Basi wiedzie mu się całkiem nieźle, prawda?
Jerzy Schejbal: - Rzeczywiście, książki Basi sprzedają się jak świeże bułeczki, co daje naszym bohaterom możliwość podróżowania po świecie. Nie miałoby to takiego uroku, gdyby nie świadomość, że z najdalszego zakątka najlepiej jest wracać do siebie, do rodziny, przyjaciół i malowniczej okolicy, której nie zamieniliby nawet na ósmy cud świata! To miejsce - mazursko-warmińskie lasy - ma coś zaczarowanego. Kto choć raz zakosztuje jego uroku, będzie tam zawsze wracał.
To dlatego widzowie z taką niecierpliwością czekają na kolejne części serialu?
- Myślę, że tak. Bo jest to serial wyjątkowy, którego akcja toczy się w innym, wolniejszym rytmie. Oddaje tęsknotę ludzi za spokojem, ciszą, przyrodą, pozwala się na chwilę zatrzymać i pomyśleć o tym, co ważne. W dodatku w miłym towarzystwie, bo i nasi bohaterowie są jakby niedzisiejsi. W większości są przyjaźni sobie nawzajem. Można powiedzieć - taka wielka, sąsiedzka rodzina.
W 4. części serialu oglądamy rozlewisko zimą...
- Od początku sugerowaliśmy scenarzystom, by w którymś sezonie wykorzystać osobliwości zimowe tego zakątka. Wygląda on w bieli zjawiskowo, zwłaszcza wieczorem, kiedy mróz na zewnątrz i wszystko się skrzy. Szczególnie pięknie na tym tle prezentował się dom Małgosi (Joanna Brodzik), ustrojony świątecznymi lampkami.
W serialu Boże Narodzenie już było, u nas dopiero nadchodzi. Jest pan przygotowany?
- Oczywiście, wraz ze św. Mikołajem zgromadziliśmy wór prezentów (śmiech).
A w tym worze?
- Przede wszystkim niespodzianki dla moich kochanych wnucząt. Kiedyś moim oczkiem w głowie były córki: Madzia oraz Kasia. Nadal są, ale siłą rzeczy ta radość obdarowywania pod choinką skupia się na najmłodszych. Tak więc Ignacy znajdzie tam na pewno swoje ulubione klocki i samochody, a przede wszystkim książki, bo bardzo lubi, jak się mu czyta. Do tego przybory do rysowania i pisania. Choć ma niecałe cztery lata, już pięknie składa literki. A Anielka dostanie różne przytulanki i sukieneczki, to przecież mała strojnisia!
Kolędy będą?
- Rzecz jasna, jak w każdym polskim domu. My śpiewamy, Sławek (Zięba-Drzymalski, partner Magdaleny) akompaniuje na skrzypcach. Może i Ignaś zagra, bo Sławek przywiózł mu z Wiednia prawdziwe skrzypeczki. Ignaś jest muzykalnym dzieckiem.
Anielka też?
- Trudno powiedzieć, niedawno skończyła roczek. Jest przeurocza, acz charakterek ma - jak to góralka!
Pan również pochodzi z gór.
- Urodziłem się w Nowym Sączu, ale góralem nie jestem. Mój tata zajmował się w okresie nacjonalizacji zarządzaniem majątkami ziemskimi, wiele z nich uchronił przed dewastacją, toteż cieszył się uznaniem, mimo że przyjezdny. Potem przeprowadziliśmy się do Bochni, którą też wspominam z sentymentem.
Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj.


!["Pucio" [teaser]](https://i.iplsc.com/000MF3NJ0XRYL3LT-C401.webp)





