Reklama

Gotować z sercem

Gościem najbliższego odcinka "MasterChefa" będzie znany z wybuchowości i specyficznego poczucia humoru Marco Pierre White - kulinarny geniusz, nauczyciel Gordona Ramsaya, restaurator, jeden z najsłynniejszych i najbardziej cenionych szefów kuchni na świecie.

Przewodniczy pan australijskiemu jury, wybierającemu "MasterChefa" z grona profesjonalistów. W polskiej edycji walczą kucharze-amatorzy. Czy widzi pan wyraźne różnice między nimi?

Reklama

Marco Pierre White: - W Australii jestem stałym członkiem jury. W Polsce wystąpiłem gościnnie. W obu przypadkach rzuca się w oczy to, że poziom kulinarny jest bardzo wysoki, a zawodnicy poważnie traktują udział w programie. Pod tym względem między amatorami a profesjonalistami nie ma właściwie żadnej różnicy. Uczestnicy polskiej edycji nie są aż tak przepełnieni ambicjami i mają więcej pokory - może to właśnie odróżnia ich od profesjonalistów?

Czym powinien charakteryzować się dobry szef kuchni?

- Żeby zostać szefem kuchni, należy być zdeterminowanym, odpornym na stres i gotowym na przekraczanie własnych granic. Kiedy czujesz ból, nie poddajesz się, tylko walczysz dalej, chce ci się płakać, ale powstrzymujesz łzy. Najważniejszy jest jednak zmysł smaku. Bez niego nie zostaniesz dobrym szefem kuchni. Najwyższym trofeum w świecie gastronomii są trzy gwiazdki Michelin - droga, która do nich prowadzi, to najbardziej ekscytująca z dróg, którą może pójść młody kucharz.

Potrafi pan rozpoznać kulinarny talent po pierwszym kęsie?

- Kucharza o prawdziwym talencie 'wyczuwa się', zanim jeszcze skosztuje się przygotowanego przez niego dania. Sposób, w jaki posługuje się nożem, jak zachowuje się w kuchni - po tym poznasz prawdziwy talent. A smak potrawy staje się tylko potwierdzeniem tych zdolności.

Jak udało się panu zaistnieć w świecie kulinarnych guru?

- Zacząłem gotować, gdy miałem 16 lat, w kuchni hotelu St. George w Harrogate w Północnej Anglii. Szef dawał mi niezły wycisk, nie nauczył mnie wiele o jedzeniu, ale nauczył podstaw: pracy nożem, samozaparcia i odpowiadania: 'Tak szefie' - niezależnie od konsekwencji. Kiedy zaczynałem karierę w gastronomii, ludzie, którzy pracowali w tej branży, pochodzili głównie z klasy robotniczej. Byli zahartowani przez życie, potrafili znosić prawdziwą presję. Dziś wygląda to zupełnie inaczej.

Którą kuchnię uważa pan za najsmaczniejszą?

- Moja matka była Włoszką, dlatego mam ogromny sentyment do tamtejszej kuchni. Oczywiście, jako profesjonalista, uczyłem się we francuskich szkołach. Piękno francuskiej gastronomii polega na tym, że jest wysublimowana i wytworna, natomiast gotując po włosku, gotuje się z sercem. Muszę dodać, że będąc w Polsce miałem okazję próbować tradycyjnego polskiego jedzenia. Jest bardzo dobre. Wy też wkładacie w gotowanie serce!

Jaką potrawę najchętniej przygotowuje pan dla bliskich?

- Gotowanie w domu, dla rodziny i przyjaciół, to jedna z moich największych przyjemności. Przygotowuję proste jedzenie, często jednogarnkowe potrawy, zainspirowane pochodzeniem mojej matki. Lubię przyrządzać risotto, makarony, dania duszone w piekarniku i gotowane (np. szynkę gotowaną w bulionie). Zwykle stawiam na stole jeden półmisek, z którego każdy nakłada sobie to, na co ma ochotę. Nie lubię serwować pojedynczych porcji.

Rozmawiała Sylwia Strocka.

W niedzielnym odcinku "MasterChefa" pierwsze zadanie uczestników polegać będzie na przygotowaniu potrawy ze składników znajdujących się w tajemniczej skrzynce. O tym, jakie produkty będą w niej ukryte, zdecyduje właśnie Marco Pierre White.

Składniki okażą się bardzo nietypowe - to resztki różnych produktów: rybia głowa, skórka z cytryny, łupiny cebuli, przejrzałe pomidory czy zużyte torebki herbaty... Uczestnicy mają więc niezwykle trudne zadanie - stworzyć praktycznie z niczego oszałamiające danie, którym zaimponują mistrzowi.

Czwórka tych, którym nie uda się zachwycić Marco Pierre White'a, będzie musiała zmierzyć się w kolejnej konkurencji. Wybitny restaurator opowie o filozofii swojej kuchni oraz zademonstruje, jak zgodnie z nią przyrządzić wyśmienite danie z ryby.

Zadaniem zawodników będzie przygotowanie potrawy, która współgra z filozofią Marco Pierre White'a, ale która nie jest wierną kopią jego dania. Legendarny szef kuchni będzie miał decydujący wpływ na to, kto odpadnie z programu.

Czy uczestnicy opanują nerwy gotując pod bacznym okiem tak znakomitego gościa? Widzowie przekonają się oglądając dziesiąty odcinek programu "MasterChef", w niedzielę 3 listopada, o godzinie 20.00 na antenie TVN!

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marco | Pierre

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje