W czwartym sezonie serialu "The Crown" zobaczymy kilka nowych postaci. Na ekranie pojawi się m.in. pierwsza brytyjska kobieta premier, Margaret Thatcher, w którą wcieliła się Gillian Anderson. Aktorka wyjawiła, jak przebiegała jej współpraca z twórcą serii, Peterem Morganem, z którym jest związana prywatnie. "Mieliśmy bardzo wyraźnie postawione granice" - wyznała gwiazda.
Gillian Anderson na planie serialu "The Crown"Goff / SplashNews.comEast News
Już 15 listopada na Netfliksie pojawi się czwarty sezon serialu "The Crown". Akcja kolejnej odsłony tej popularnej serii rozgrywa się w latach 70. XX wieku - wyjątkowo burzliwym dla monarchii okresie naznaczonym kontrowersyjną polityką Margaret Thatcher. W określaną mianem Żelaznej Damy pierwszą brytyjską kobietę premier wcieliła się Gillian Anderson, gwiazda seriali "Z Archiwum X" i "Sex Education". Udział w produkcji był dla aktorki sporym wyzwaniem, nie tylko ze względów zawodowych. Twórcą i scenarzystą serii jest bowiem Peter Morgan, jej życiowy partner. Anderson przyznała w najnowszym wywiadzie, że ona i jej ukochany dołożyli wszelkich starań, by ewentualne napięcia na planie nie odbiły się negatywnie na ich relacji. "Dla naszego zdrowia psychicznego, a właściwie dla dobra związku, mieliśmy bardzo wyraźnie postawione granice. Powiedziałam Peterowi: 'Ja nie komentuję twojego scenariusza, ty nie komentujesz mojej gry'" - zdradziła aktorka.
I dodała, że z biegiem lat nauczyła się oddzielać życie prywatne od zawodowego, dlatego nie miała problemu z "wychodzeniem z roli". "Jestem całkiem dobra w oddzielaniu pracy od innych sfer życia. Posiadłam tę umiejętność dawno temu, kiedy byłam młodą matką i musiałam dzielić czas na opiekę nad dzieckiem i bardzo intensywną pracę na planie serialu telewizyjnego" - zaznaczyła.
Powierzono jej także główną rolę w miniserialu "The Fall". Przedstawia on dochodzenie policyjne w związku z serią zabójstw oraz historie życia uwikłanych w nie osób. Opowiada o dwójce myśliwych; pierwszym z nich jest seryjny morderca, Paul Spector (Jamie Dornan), który w okolicach Belfastu śledzi swoje ofiary na chybił trafił. Drugim myśliwym jest utalentowana pani detektyw, inspektor Stella Gibson (gra ją właśnie Anderson), która przybywa do miasta by złapać mordercę.
W tym roku zagrała gościnnie w kilku odcinkach serialu "Hannibal", którego gwiazdami są Hugh Dancy i Mads Mikkelsen.materiały prasowe
W telewizyjnej ekranizacji dickensowskich "Wielkich nadziei" wcieliła się natomiast w rolę Panny Havisham.materiały prasowe
Nominację do tej ostatniej nagrody otrzymała także za rolę w "Any Human Heart" (2010), gdzie zagrała Wallis Simpson (sportretowaną rok później także przez Madonnę w jej "W.E.").materiały prasowe
O wiele lepiej niż w filmach, wiodło się zawsze Anderson w serialach i produkcjach telewizyjnych. W 2005 roku zagrała w miniserialu "Samotnia", adaptacji dickensowskiej opowieści o niesprawiedliwościach systemu prawnego XIX-wiecznej Anglii (za kreację lady Honorii Dedlock była nominowana do Złotego Globu, Emmy i BAFTY).
Jedną z jej ostatnich kinowych kreacji była rola Kate Fletcher w thrillerze "Kryptonim: Shadow Dancer" (2012) Jamesa Marsha.materiały prasowe
Niewielka ilość interesujących propozycji spowodowała, że czasem Anderson można było zobaczyć w filmach raczej niskich lotów, jak "Johnny English Reaktywacja" (2011), gdzie towarzyszyła na ekranie Rowanowi Atkinsonowi i Rosamund Pike.materiały prasowe
Rok później wystąpiła w o wiele bardziej udanej produkcji - komedii "Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi" (2008), której gwiazdą był Simon Pegg.materiały prasowe
Następnie zagrała główną rolę w thrillerze "W odwecie" (2007) - mrocznej opowieści o dobrze sytuowanej parze, która staje się ofiarą brutalnego ataku i nie mogąc sobie poradzić z traumą, postanawia na własną rękę wymierzyć sprawiedliwość oprawcom - ale nie odniósł on sukcesu.
Po kilkuletniej przerwie powróciła na duży ekran za sprawą ról w filmach "Tristram Shandy: Wielka ściema" Michaela Winterbottoma, "Waleczny Celt" Pearse'a Elliotta (oba z 2005 roku) i przede wszystkim "Ostatni król Szkocji" (2006) Kevina Macdonalda.materiały prasowe
Dwa lata później zagrała chyba swoją najważniejszą filmową kreację - w "Świecie zabawy" Terence'a Daviesa wcieliła się w Lily Bart (otrzymała za nią nagrodę BIFA).materiały prasowe
Poza kolejnymi filmami z serii "Z Archiwum X", Anderson na dużym ekranie nie wiodło się już tak dobrze - dostawała zazwyczaj mało znaczące kreacje. W 1998 roku wystąpiła w drugoplanowej roli - u boku m.in. Anthony'ego Edwardsa, Angeliny Jolie, Ryana Phillippe'a i Madeleine Stowe - w komediodramacie Willarda Carrolla "Gra w serca".
Anderson i Duchovny wystąpili razem także w kilku filmach pełnometrażowych, kontynuujących różne serialowe wątki. Ostatnim z nich była produkcja "Z archiwum X: Chcę wierzyć" z 2008 roku. Ostatnia, jak dotąd, opowiajaca o Scully i Mulderze.materiały prasowe
Para aktorów występowała razem w "Z Archiwum X" przez dziewięć lat (często mówiło się, że poza planem łączy ich romans). W tym czasie zarówno gwiazdy produkcji, jak i sam serial byli wielokrotnie nagradzani. Anderson otrzymała m.in. takie statuetki, jak: Emmy, Złoty Glob, Saturn i nagrodę Amerykańskiej Gildii Aktorów Filmowych.
U boku Anderson, w tym niezwykle popularnym w latach 90. serialu z pogranicza: sensacji, thrillera, horroru i fantastyki naukowej, wystąpił David Duchovny, który wcielił się w agenta Foxa Muldera.materiały prasowe
Prawdziwy przełom w życiu Anderson nastąpił jednak w momencie powierzenia jej roli Dany Scully w serialu "Z Archiwum X". Co ciekawe, żeby ją otrzymać, Gillian musiała się nieco... postarzyć - sfałszowała więc (o trzy lata) swoją datę urodzenia. Miała przecież grać bohaterkę z tytułem doktorskim, a niewielu 24-latków (bo tyle lat miała wówczas) może poszczycić się takim osiągnięciem. Okazało się to jednak niepotrzebne, ponieważ twórca serialu - Chris Carter, kiedy tylko ją ujrzał, wiedział, że będzie doskonała jako agentka FBI.
Zapisała się więc do szkoły aktorskiej przy Uniwersytecie DePaul w Chicago, a po ukończeniu pierwszego roku wyjechała do Nowego Jorku, by tam szukać szczęścia. Przez długi czas występowała na scenach Broadwayu (zagrała m.in. w spektaklu "The Philanthropist" Christophera Hamptona), dodatkowo pracowała jako kelnerka. Niewielki przełom w jej karierze nastąpił po roli w sztuce "Absent Friends". Za jej sprawą została dostrzeżona przez producentów filmowych i zaangażowana do roli w obrazie "The Turning" (1992).
Jej zachowanie nie zmieniło się nawet w szkole średniej. Na kilka dni przed jej ukończeniem, Gillian została aresztowana za próbę zaklejenia drzwi do klasy, w której miał się odbywać jeden z końcowych egzaminów. Drastyczna zmiana w osobowości Anderson zaszła dopiero wówczas, gdy odkryła, że doskonałym lekarstwem na jej życiowe frustracje jest aktorstwo.
Gillian Leigh Anderson urodziła się 9 sierpnia 1968 roku w Chicago (w piątek świętuje zatem 45 urodziny). Jako dwulatka wyjechała wraz z rodzicami do Londynu, gdzie spędziła większą cześć swojego dzieciństwa. Do Stanów wróciła dopiero w wieku 13 lat - cała rodzina zamieszkała wówczas w miejscowości Grand Rapids w stanie Michigan. Brytyjski akcent sprawił, że mała Gillian stała się obiektem złośliwych zaczepek ze strony kolegów szkolnych i zaczęła szukać znajomych w innych kręgach. Kiedy miała 14 lat związała się z 21-letnim muzykiem punk rockowym, w którego zespole śpiewała (podczas występów ubrana była jedynie w... bandaże!).
Anderson przyznała też, że nie ma zamiaru oceniać polityki Margaret Thatcher, która do dziś budzi skrajne emocje. Dystansując się od poczynań pani premier, gwiazda "Z Archiwum X" chciała uniknąć sytuacji, w której jej osobiste opinie na temat granej przez siebie bohaterki wpłynęłyby na jej kreację aktorską. "Przygotowując się do roli musiałam dojść do punktu, gdzie moje zdanie na temat jej działalności nie ma żadnego znaczenia. Chodzi tu tylko o nią jako człowieka, o motywację, którą miała jako polityk i jako matka" - wyjaśniła aktorka.
I przyznała, że nie czuje się na siłach, by komentować bieżącą politykę. "Wiem, że mam możliwość zwrócenia uwagi na pewne kwestie, ale z reguły nie udzielam się w mediach społecznościowych. To nie jest mój świat. Jestem aktorką, nie politykiem czy pracownikiem socjalnym" - podsumowała Anderson.