Reklama

Filip Chajzer: "Skala podłości wykraczająca poza normy człowieczeństwa"

Po krytyce, jak spotkała Filipa Chajzera po piątkowym wydaniu programu "Dzień Dobry TVN", w którym symulował on atak paniki, dziennikarz zwrócił uwagę na "skalę podłości" internetowych komentarzy, w których szydzono ze śmierci jego syna. "To skala podłości wykraczająca poza normy człowieczeństwa" - napisał na Facebooku.

Filip Chajzer symuluje atak paniki w programie "Dzień Dobry TVN"

W piątkowym programie "Dzień Dobry TVN" (29 listopada) gościem Filipa Chajzera i Małgorzaty Ohme była psycholog Marią Rotkiel. Rozmowa dotyczyła sposobów radzenia sobie z atakiem paniki.

Reklama

Chajzer zaznaczył na początku spotkania, że to "temat poważny i nie można sobie z niego robić jajc". Pod koniec rozmowy dziennikarz krzyknął: "Musimy kończyć, bo dostałem ataku!", po czym rozłożył się na kanapie i zaczął symulować atak paniki.

Zachowanie dziennikarza spotkało się z negatywną reakcją w mediach społecznościowych, głos w sprawie zabrali m.in. dziennikarze Wojciech Krzyżaniak (TOK FM) oraz Szymon Krawiec ("Wprost").

"Totalne dno. Spotkała go tragedia, zmarło mu dziecko, ludzie mu współczuli. Minęło parę lat i teraz on naśmiewa się z tragedii innych. Zespół lęku napadowego to stan, w którym człowiek czuje, że umiera, że to już koniec i nie potrafi tego zatrzymać. Wstyd, Panie Chajzer!" - napisał na Twitterze Krawiec.

"Jedyną intencją, którą miałem było nawiązanie do rozmowy o zakupach świątecznych w zatłoczonym centrum handlowym, na które (jak zapewne większość facetów) reaguje mniej więcej w taki właśnie sposób. Nigdy w życiu do głowy nie przyszłoby mi urażenie kogokolwiek chorego psychicznie. Jeśli tak zostało to odebrane to z całego serca przepraszam wszystkie osoby, które realnie i na codzień dotyczy ten problem" - 30 listopada Chajzer napisał na Facebooku.

Dziennikarz odniósł się także do komentarzy internautów dotyczących jego telewizyjnego wystąpienia.

"W odpowiedzi ludzi, którzy jak rozumiem zdecydowali, że taki sposób wymierzenia sprawiedliwości będzie najwłaściwszy, przeczytałem setki komentarzy szydzących ze śmierci mojego syna w 2015. Do tego dziesiątki drastycznych zdjęć z wypadku wklejanych na mój profil facebook oraz wysyłanych w wiadomościach. To skala podłości wykraczająca poza normy człowieczeństwa. Tyle w tym temacie mam do powiedzenia. Życzę pokoju, spokoju i miłości" - zakończył Chajzer.

Do sprawy wrócił jednak w poniedziałek, 2 grudnia.

"To tylko promil tego co kasujemy z moich mediów społecznościowych codziennie od piątku, kiedy zaczęła się ostra jazda bez trzymanki i jakichkolwiek zasad. Wyobraź sobie teraz, że po czymś takim musisz wyjść do ludzi, uśmiechać się, żyć na pozór normalności. Tak moi drodzy wygląda miłość bliźniego w praktyce" - napisał dziennikarz, publikując kilka hejterskich komentarzy.

Komentarze szydzące ze śmierci dziennikarza skrytykował Wojciech Krzyżaniak. Co prawda według mnie jest Pan telewizyjnym tzw. 'Dzbanem' i robi Pan złą robotę, czemu wyraz dawałem nie raz i nie dwa, to jednocześnie uważam, że ludzie wypisujący takie debilizmy jak te, które nam Pan tu pokazał są albo źli do szpiku kości, albo są po prostu debilami najgorszego autoramentu, z którymi nie chcę mięć do czynienia. Namawiam Pana do refleksji nad swoim publicznym zachowaniem, bo ma Pan (póki co 'niestety') wpływ na sporą grupę ludzi. Współczuję tej chamskiej nagonki z użyciem Pańskiej osobistej tragedii. Podtrzymuję jednocześnie swoją ocenę Pańskiej publicznej aktywności" - dziennikarz napisał na Facebooku.

Nie wszyscy pamiętają, że Filip Chajzer nie pierwszy raz udaje atak paniki. W marcu przeprowadził podobną "symulkę" w windzie w towarzystwie psycholog Mai Herman.



INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Filip Chajzer

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje