Reklama

Fajkowska wróci do telewizji?

Kiedyś w TVP były prawdziwe gwiazdy! Za tymi czasami tęsknią nie tylko widzowie, ale też słynne prezenterki z dawnych lat.

Jolanta Fajkowska była kiedyś jedną z twarzy nieodmiennie kojarzących się z telewizją publiczną. Nie tylko prowadziła oprawę Dwójki, ale również miała swój własny program i była gospodynią wielkich gal.

Reklama

Dziś jej głos można usłyszeć jedynie w jednej ze stołecznych rozgłośni, gdzie prowadzi swój program "Autografy" - wywiady ze znanymi ludźmi. Fajkowska nie ukrywa jednak, że tęskni za kamerą, mało tego, uważa, że po jej odejściu stacja wiele straciła.

"To nie jest już ta sama telewizja, co pięć lat temu. Ale to nie znaczy, że moje doświadczenie i możliwości, zapał, energia i przebojowość nie są do wykorzystania. Wręcz przeciwnie, uważam, że jestem wartością dla telewizji" - przekonuje dziennikarka.

Jak pisze jeden z dzienników, wiele wskazuje na to, że jej marzenia o powrocie na wizje mogą się spełnić.

"Jestem w trakcie rozmów telefonicznych i wymiany e-maili z szefem TVP. Dyskutujemy na temat mojej pracy w Dwójce. Zobaczymy, jak to będzie" - zdradza prezenterka.

Jeszcze kilka lat temu Fajkowska, Katarzyna Dowbor, Iwona Kubicz czy Monika Richardson niepodzielnie królowały na antenie, dziś nie ma dla nich konkretnych propozycji. Pozostał jedynie żal i mało prestiżowe oferty.

"Gdybym żyła w Japonii, dostałabym złoty zegarek za to, że pracuję tyle lat w jednym miejscu, a tak obcięto mi pensje o jedną czwartą" - mówiła jeszcze w maju Dowbor.

Dziś nie dostaje z Woronicza ani złotówki.

Kurier TV

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wroc | telewizje | TVP | Nie | telewizji

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje