Reklama

Ewa Gawryluk: Wszyscy faceci Ewy

Jest atrakcyjna, ale samotna. Nic dziwnego, że wokół Ewy z "Na Wspólnej" co rusz widzimy innego podrywacza. W tym sezonie rozkochała już w sobie Artura, a niedługo także jej relacje z sąsiadem wyraźnie się zmienią...

Czy próbowała pani kiedyś zliczyć wszystkich facetów pani bohaterki Ewy?

Ewa Gawryluk: - Szczerze mówiąc nie, ale czasem się zastanawiałam dlaczego scenarzyści tak komplikują życie mojej bohaterki, że wciąż szuka tego jednego, jedynego i jakoś go znaleźć nie może. Podobnie jest zresztą z jej synem, Igorem (Jakub Wesołowski), również ma pecha w miłości, choć mu właściwie nic nie brakuje.

Teraz Igor jest za granicą, a Ewa koi samotność i smutek w ramionach jego szefa, Artura (Janusz Chabior)?

- Można powiedzieć, że jest to związek poranionych serc, dwojga ludzi, których los doświadczył nieudanym życiem osobistym. I pod tym względem dobrali się jak w korcu maku. Ale wielkiego uczucia w tym chyba nie znajdziemy, raczej ucieczkę przed pustką, która co raz dotyka Ewę, przez co sama już nie wie, czego chce.

Reklama

Niewykluczone, że to się zmieni, bo wokół niej ciągle się kręci inny adorator...

- Tak, teraz to sąsiad Ewy, Radek (Piotr Michalski). Początek ich znajomości nie wskazywał na to, by mogli się zaprzyjaźnić. Wręcz przeciwnie, przybysz mocno dawał się we znaki otoczeniu, hałasował, wszyscy mieli go dość, Ewa też. Z czasem jednak - w myśl powiedzenia "kto się czubi, ten się lubi" - ich relacje znacznie się ocieplą i z pewnością wniosą sporo urozmaicenia w tym serialowym krajobrazie...

W "Na Wspólnej" gra pani od 12 lat, to prawie połowa pani zawodowego życiorysu!

- Sama się dziwię, jak to szybko minęło - właśnie obchodzę jubileusz, ćwierć wieku temu zadebiutowałam w filmie Juliusza Janickiego pt. "Wiatraki z Ranley". Był rok 1989, nigdy później nie żałowałam wyboru drogi.

Wcześniej marzyła pani, by zostać... strażakiem albo sklepową!

- Takie tam dziecinne mrzonki (uśmiech). Bo wóz strażacki był wielki i piękny, a i sklep, oczywiście z zabawkami, równie imponujący. Co prawda, niewiele w nim kiedyś było, w porównaniu z ofertą, którą mamy dziś, ale i tak znacznie więcej niż w domu. Z czasem wyrosłam.

Niebawem będzie okazja zobaczyć panią poza serialem, w fabule...

- Owszem, właśnie zaczęliśmy zdjęcia do filmu w reżyserii Macieja Migasa, pt. "Życie jest piękne". Scenariusz napisał Cezary Harasimowicz, jest to opowieść inspirowana historią przedwcześnie zmarłego aktora, Tadeusza Szymkowa. Gram rolę jego koleżanki z teatru, takiej, której się lepiej powiodło.

Rozmawiała Jolanta Majewska-Machaj.

Tele Tydzień
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy