Ekscytuje się na zawołanie

Jej sposób ekspresji stał się już kultowy. Dzięki grze w spocie reklamowym jest na fali. Mało jednak osób wie, że od wielu lat jest aktorką. Niedługo zobaczymy ją w spektaklu "Old Love" w Teatrze Kamienica, a może także w serialu?

Nie ma tygodnia, w którym nie mówiono by o pani. Występ u Kuby Wojewódzkiego, zastąpienie Małgorzaty Sochy w Teatrze 6.piętro, nie mówiąc już o reklamach.

Reklama

Barbara Kurdej-Szatan: - To prawda, że jest mnie pełno, ale to przede wszystkim ze względu na reklamę sieci komórkowej, która jest często wyświetlana. Ale nie wzięłam się znikąd i nie od wczoraj jestem aktorką, bo kilka lat pracuję w tym zawodzie.

A wcześniejsze role przypominały tę konsultantkę z reklamy?

- Tak, może nawet podobną gram w 'Deszczowej piosence'. Moja postać, Lina Lamont, to zarozumiała gwiazda kina niemego, trochę głupiutka i krzykliwa. Choć mają podobną ekspresję, jeśli chodzi o ekscytację, to Lina jest zdecydowanie bardziej wredna.

Reklama nie szufladkuje? Miała wpływ na kolejne role?

- Oczywiście, że miała, ale w sposób pozytywny. Do roli w 'Old Love' w Teatrze Kamienica poszukiwano właśnie takiej aktorki. Dlatego tym bardziej się cieszę, że mój talent komediowy został doceniony i mam nadzieję, że nie zostałam zaszufladkowana. Mam oczywiście świadomość, że ten spot dał mi dużą rozpoznawalność, co tylko pomaga zainteresować widzów także moimi innymi rolami.

Nie męczą panią pytania o występ w reklamówce?

- Ja nie traktuję tego w żaden sposób jako chałturę, ale wręcz jako serial. Jest wspaniała ekipa, doskonały reżyser Tadeusz Śliwa. Dlatego traktuję to poważnie, tak samo poważnie jak inne moje role aktorskie. Co nie znaczy, że na planie spotu reklamowego nie można poszaleć - jest naprawdę świetna atmosfera!

Marzy się pani w takim razie rola postaci mniej zwariowanej?

- W 'Old Love' mogę być i taka, i taka. Gram tam Kitty, trochę szaloną byłą żonę głównego bohatera, Buda Mitchella, w tej roli Artur Barciś. Dodatkowo mam także mniejsze role - jednej z przygodnie poznanych przez Buda kobiet, bo akcja dzieje się między Arturem Barcisiem i Małgorzatą Ostrowską-Królikowską, których związki wcześniejsze i obecne zabawnie się przeplatają.

- Także w spektaklu 'Zagraj to jeszcze raz, Sam' w Teatrze 6.piętro, w doborowym aktorskim towarzystwie, mam okazję wcielić się w różne postacie. To niezłe wyzwanie! I oczywiście, przez 3 lata pracy w Teatrze Nowym w Poznaniu miałam możliwość grać różne role, np. Helenę w 'Śnie nocy letniej' w reżyserii Wojciecha Kościelniaka z muzyką Leszka Możdżera, jak również dramatyczne postacie w specyficznych, świetnych spektaklach Janusza Wiśniewskiego.

Mówiliśmy o aktorstwie, ale równie dobrze czułaby się pani w roli piosenkarki?

- Od dziecka śpiewanie było na pierwszym miejscu, na aktorstwo zdecydowałam się dopiero w ostatniej klasie liceum. Teraz cieszę się, że te dwie role łączę w musicalu. W Teatrze Muzycznym Roma mogę i grać, i śpiewać, a tak jak w jednej z ról, nawet potwornie fałszować (śmiech).

A pani najbliższe plany?

- Choć na razie nie mogę mówić o szczegółach, to prowadzę rozmowy o występie w pewnym bardzo popularnym serialu. Trochę się tego obawiam, ale jestem dobrej myśli!

Rozmawiał Wojciech Skrok.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje