"Od kilku dni, choć ważnych tematów nie brakuje, TVP poświęca wiele czasu na ataki na naszą stację i dziennikarzy TVN. Nie będziemy odpowiadać ani komentować kłamstw. Ale kilka kwestii trzeba wyjaśnić"- Kajdanowicz odczytał oświadczenie redakcji "Faktów".
W ostatnich dniach w "Wiadomościach" TVP pojawiały się materiały krytykujące pracę dziennikarzy TVN-u, zwłaszcza te, w których negatywnie oceniano postawę Jarosława Kaczyńskiego w związku z obowiązującymi w kraju obostrzeniami.
"Naszą misją i naszym zadaniem jest informowanie o istotnych sprawach, bez względu na to, kto jest u władzy i jaką opcję reprezentują bohaterowie naszych materiałów. Taka jest istota prawdziwego dziennikarstwa i wolności mediów" - kontynuował Kajdanowicz.
W dalszej części prowadzący "Fakty" podkreślił znaczenie wolności słowa jako fundamentalnej wartości.
"Rozumiemy, że nikt nie lubi być krytykowany, ale my nie byliśmy i nie jesteśmy po to, aby być lubiani przez polityków czy prezesów partii. W przeciwieństwie do telewizji państwowej jesteśmy niezależni, w tym także finansowo - naszym właścicielem jest notowana na nowojorskiej giełdzie amerykańska firma Discovery, która chroni wolność słowa jako fundamentalną wartość" - mówił prowadzący "Fakty".
Na koniec Kajdanowicz zaznaczył, że ostateczny głos i tak należy do widza.
"Rolą dziennikarza jest uczciwa praca na rzecz widzów, a nie partii politycznej - to szczególnie ważne teraz, w tak trudnym czasie, kiedy wszyscy Polacy potrzebują rzetelnej informacji. My nie pracujemy dla polityków, ale dla naszych widzów i to Państwo codziennie oceniają naszą pracę. 'Fakty' TVN są najlepiej oglądanym wieczornym programem informacyjnym w Polsce. W czasie pandemii zaufały nam tysiące nowych widzów. I za to Państwu dziękujemy. Obiecujemy, że zawsze będziemy starali się pokazywać fakty takimi, jakie są. I patrzeć rządzącym na ręce, niezależnie kto będzie u władzy" - zakończył wystąpienie.
Oświadczenie "Faktów" skomentowali na Twitterze dziennikarze innych redakcji.
Paweł Wroński z "Gazety Wyborczej" pozostał sceptyczny. "TVN znów postanowiła się kopać z TVP i tłumaczyć propagandystom pisowskim czym jest dziennikarstwo. Ludzie, po co?" - napisał Wroński.
Podobnie ocenił reakcję "Faktów" Tomasz Lis. "Z oczywistych względów kibicuję Faktom i TVN-owi, ale nie mam pewności czy jest sens kopać się z opłacanymi przez PIS funkcjonariuszami Goebbels tv" - napisał redaktor naczelny "Newsweeka".
Dziennikarz "Do Rzeczy", Marcin Makowski, nie był zdziwiony odpowiedzią "Faktów".
Wiadomości" uderzyły, "Fakty" odpowiedziały. Nic mnie tutaj nie dziwi - jest przyczyna, jest skutek. Niestety w dłuższej perspektywie media, które zajmują się same sobą, mniej czasu poświęcają na rzeczy naprawdę ważne. Kto na tym korzysta? To chyba jasne jak słońce" - napisał Makowski.









