Reklama

Reklama

Dojrzałość jest fajna!

Od czterech lat jako Małgosia Jantar odkrywa pozytywną stronę życia. Przed nami kolejny sezon mazurskiej sagi. Czy już ostatni?

"Nad rozlewiskiem..." zaczyna się w scenerii zimowej. Chyba po raz pierwszy zdjęcia kręcone były zimą?

Joanna Brodzik: - Kilka dni spędziliśmy na planie w lutym, ponieważ przygotowywaliśmy specjalny, wigilijny odcinek. Potem wróciliśmy na Mazury w maju i do końca lipca nakręciliśmy resztę zdjęć.

Co się czuje, gdy po raz czwarty wraca się na ten sam plan?

- To jest już czysta przyjemność. Nawet ustawienia kamer mają tu swoje określenia. Jedne są ogórkowe, inne ziemniaczane. Wystarczy powiedzieć, o które chodzi i wszyscy wszystko wiedzą.

Reklama

Tworzycie zgraną rodzinę!

- Rzeczywiście mamy to szczęście, że od początku pracujemy w niezmienionym składzie i nie mówię tu o składzie aktorskim, ale głównie o ekipie, która nam towarzyszy.

Czy serialowa Małgosia jest pani bliższa niż inne role?

- Jestem typem długodystansowca i moje postaci z seriali, a z tego szczególnie, ze względu na długość kręcenia, żyją ze mną długo. Przez te cztery lata Małgosia się zmieniła, co jest oczywiste, bo tak napisali tę postać scenarzyści, ale każdego roku pozwalam jej ewoluować, staram się dodawać jej jakiś kolor. Lubię ją.

A za co szczególnie?

- Za jej bezkompromisowość, a także za pozorną siłę, która jest skrywaną wrażliwością. Po prostu lubię z nią przebywać.

W tym serialu ciekawych kobiet nie brakuje...

- Jest to jedna z niewielu produkcji telewizyjnych, która w sposób niestereotypowy pokazuje relacje między trzema pokoleniami kobiet. W naszym przypadku chodzi o moją bohaterkę i jej mamę, graną przez Małgorzatę Braunek, oraz córkę, czyli Olgę Frycz. Bardzo się z tego cieszę.

Co wydarzy się w tym sezonie?

- Będzie to chyba najbardziej dynamiczna seria spośród wszystkich. Tylko w pierwszym odcinku dzieje się naprawdę wiele. Scenarzyści powymyślali liczne zwroty akcji, które pozwolą spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy.

Podobno pani bohaterkę czeka groźny wypadek?

- Nawet dwa! Ale szczegółów nie mogę zdradzić. Powiem tylko, że pierwszy odcinek zaczyna się w Wigilię. Ta noc będzie brzemienna w skutki i znacząco wpłynie na przyszłość bohaterów.

Przez zdradę Konrada rozpadło się kiedyś ich małżeństwo. Wszystko wskazuje na to, że znów będą razem. Czego pani nie wybaczyłaby swojemu mężczyźnie?

- Odpowiedź na to pytanie niech pozostanie moją prywatną sprawą. Natomiast w kontekście Małgosi, to myślę, że kiedy człowiek ma 20 lat, wybory: rzucić - nie rzucić, są prostsze, niż kiedy się ma lat 40. Dojrzałość sprawia, że nie osądza się już tak łatwo. W tym wieku łatwiej też się wybacza. I bardzo dobrze, że tak jest.

Na koniec babskie pytanie. Czy lubi pani farbować włosy?

- Uwielbiam! Śmieję się, że kiedyś napiszę książkę: 'Jak ważna w życiu kobiety jest zmiana koloru włosów i co za tym idzie...'.

Rozmawiała Marzena Juraczko.

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Teleświat
Dowiedz się więcej na temat: Joanna Brodzik | "Czterech" | życia | Małgosia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje