Reklama

Reklama

"Big Brother". Łukasz Darłak został napadnięty

Łukasz Darłak w programie "Big Brother" dokonał coming outu i wyznał, że jest gejem. Z tego powodu w życiu prywatnym miewał również nieprzyjemności. Uczestnik reality show TVN-u został napadnięty. O sytuacji, do której doszło w Krakowie, opowiedział w jednym z wywiadów. "Chcieli nas pobić bez żadnego powodu" - relacjonuje Łukasz.

Łukasz Darłak wzbudzał wśród widzów "Big Brothera" duże kontrowersje

Łukasz Darłak był jedną z najbarwniejszych postaci pierwszej edycji nowego "Big Brothera". Zarówno w domu Wielkiego Brata, jak i w gronie widzów spore emocje wzbudzała jego orientacja seksualna. Darłak, biorąc udział w programie, na początku nie przyznał się do tego, że jest gejem. Ponieważ bał się reakcji współmieszkańców, skłamał, że jest heteroseksualny. Dopiero później wyznał wszystkim prawdę.

Ze względu na swoją orientację Łukasz doświadczał w życiu nieprzyjemności. Choć - jak mówi - w większości sytuacji jego homoseksualizm nie stanowi dla innych problemu, to zdarzały się i momenty, w których uczestnik reality show TVN-u drżał o swoje bezpieczeństwo. Tak było jakiś czas temu, kiedy pod jednym z krakowskich klubów stał się ofiarą ataku na tle homofobicznym. O nieprzyjemnym doświadczeniu opowiedział w rozmowie z reporterem Pomponika.

Reklama

"Jakiś czas temu przydarzyła mi się bardzo okropna sytuacja. Wychodziłem ze znajomymi z klubu i jacyś ludzie spod ciemnej gwiazdy - jakieś dresy, napite karki - zaczęli do nas startować. Chcieli nas pobić bez żadnego powodu. Nie zrobiliśmy im żadnej krzywdy, nie rozumiałem, dlaczego nas atakują. Na początku zaczęli nas wyzywać od najgorszych. Mówili takie teksty, które pod budką z piwem ciężko usłyszeć" - opowiadał Darłak.

Uczestnik "Big Brothera" podkreślił, że zwykle ignorował tego typu zdarzenia, jednak tym razem postanowił zareagować i postawić się agresorom.

"Nie doszło do żadnej bójki, była tylko lekka szarpanina. Oni byli pijani, więc miałem przewagę. W między czasie mój kolega zadzwonił na policję i jak bandyci zobaczyli radiowóz, szybko uciekli. Policjanci potraktowali nas bardzo dobrze. Stanęli po naszej stronie i chcieli ich szukać, jednak postanowiliśmy odpuścić. Nie chcieliśmy tracić czasu. Bardzo przykra sytuacja" - skomentował Darłak.

Przypomnijmy, że Darłak aż dwa razy wchodził do domu Wielkiego Brata. Kontrowersje budziło jego zachowanie, a także okoliczności, związane z jego nominacjami do opuszczenia programu. Z tego powodu wielu widzów nazywało go "pupilkiem TVN-u". Prywatnie aktor serialu paradokumentalnego TVN "19+" jest mocno zaprzyjaźniony ze zwyciężczynią programu "Big Brother" - Magdaleną Wójcik.

RMF
Dowiedz się więcej na temat: Big Brother 2019

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje