Reklama

Reklama

"Big Brother": Igor prawie zemdlał. Mieszkańcy wściekli na Wielkiego Brata

We wtorek wieczorem w Domu Wielkiego Brata doszło do niepokojącego incydentu. Igor Jakubowski, jeden z uczestników "Big Brothera", bardzo źle się poczuł. Mocno pobladł, w jednej chwili zalał się zimnym potem. Uczestnicy próbowali skontaktować się z Wielkim Bratem, jednak bezskutecznie. To rozwścieczyło uczestników, w szczególności Macieja Borowicza.

Igor Jakubowski

We wtorek wieczorem, tuż przed północą, w Domu Wielkiego Brata atmosfera zrobiła się bardzo nerwowa. Jeden z uczestników "Big Brothera", zawodowy bokser Igor Jakubowski, źle się poczuł. Jego stan pogarszał się bardzo szybko. Igor mocno pobladł, co od razu zauważyli inni domownicy. "Jesteś biały" - komentowała Iza. Maciej natomiast porównał wygląd Igora do stanu nieboszczyka "krótko po śmierci".

Uczestnicy "Big Brothera" bardzo zmartwili się stanem Igora, którego dodatkowo nagle oblał zimny pot. "To nie jest normalne" - stwierdził Maciek Borowicz. Domownicy, zwracając się do kamer, zaczęli prosić Wielkiego Brata o reakcję. "Produkcja, zróbcie zbliżenie na Igora, bo zbladł nam strasznie i ma zimne poty. Mówię serio" - zaczął Maciek. "Ja nie wiem, czy ktoś tego słucha w ogóle, co teraz mówimy? Halo, produkcja?" - powtarzał. "Halo, słyszy nas ktoś? Możecie się przyjrzeć Igorowi?" - prosiła Iza Mączka. Reakcji ze strony Wielkiego Brata jednak nie było.

Reklama

Igor stwierdził, że czuje się osłabiony i to prawdopodobnie z braku odpowiedniej ilości jedzenia. Magda Wójcik zadeklarowała wtedy, że odda mu pół porcji swojego śniadania i kolacji. W rozmowie z domownikami zwróciła także uwagę na to, że Igor już wcześniej majaczył przez sen, mocno się pocił i rzucał w łóżku. Wójcik stwierdziła, że te dwie rzeczy mogą być ze sobą powiązane. Nadal blady i spływający potem bokser zapytał innych, czy może coś zjeść - bowiem zapasy żywnościowe mieszkańców są mocno ograniczone. By nie zabrakło jedzenia, uczestnicy "Big Brothera" muszą je racjonować. Ponieważ Igor nie otrzymał żadnej pomocy z zewnątrz, mógł liczyć jedynie na napój z magnezem oraz porcję kaszy i kanapkę z serem. Cała sytuacja zdenerwowała zwłaszcza Maćka.

"My naprawdę tu nie mamy w jedzeniu wartości odżywczych. Jak my [Maciej i Igor] jesteśmy normalnie na jakiejś diecie 3-3,5 tysiąca kalorii, jemy dużo, jemy zdrowo raczej, tak tutaj to będzie wychodzić. Przy kolejnych tygodniach będą wychodzić infekcje, katary, osłabiony organizm, mniej siły. Zamiast nas tutaj karmić, leczyć, żebyśmy mieli power, do rozpier...ania programu..." - analizował DJ. "Że nikt tego nie monitoruje tutaj. Mówię do mikrofonu, a kamery są na mnie. Nikt tego nie słucha chyba. Albo poszli spać?" - zastanawiał się mocno podenerwowany.

"Ja to się denerwuje takimi sytuacjami, bo nie wiem, jak zareagować" - przyznała Iza. Mieszkańcy Domu Wielkiego Brata zgodnie stwierdzili, że na wypadek podobnych sytuacji na miejscu przez cały czas powinien czuwać ratownik medyczny. "A co w takiej sytuacji, jakby on nam dostał na przykład zawału albo drgawek, paraliżu?" - komentował Maciek. "Jak się coś wydarzy, to roz*******my drzwi i wychodzimy stąd. Liczy się czas reakcji" - stwierdził - "Ja nie wiem, co się tu musi wydarzyć. Komunikowaliśmy trzy razy i nikt na niego nie zwrócił uwagi nawet".

W końcu po posiłku stan Igora nieco się polepszył, choć bokser nie ukrywał, że jest bardzo zmęczony i osłabiony. "Musiałem zjeść, bo mdlałem z głodu" - podsumował całą sytuację Jakubowski.

Autor: Maria Staroń, RMF

RMF
Dowiedz się więcej na temat: Big Brother 2019 | Wielki Brat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje