Reklama

Reklama

"Big Brother": Ewa Kępys wróciła do domu Wielkiego Brata

Tuż przed finałem "Big Brothera" Ewa Kępys już po raz trzeci weszła do domu Wielkiego Brata. Jak długo zostanie tym razem?

Tuż przed finałem "Big Brothera" Ewa Kępys już po raz trzeci weszła do domu Wielkiego Brata. Jak długo zostanie tym razem?
Ewa Kępys liczy, że to Kamil Lemieszewski wygra "Big Brothera" /Jakub Kamiński/Dzień Dobry TVN /East News

Ewa Kępys weszła do domu Wielkiego Brata jako nowa uczestniczka podczas tygodnia "rajskiej wyspy". Szybko rzuciła się w oczy Kamilowi Lemieszewskiemu, a niedługo później pomiędzy obojgiem nawiązał się gorący romans. Sielanka nie trwała jednak długo, ponieważ wkrótce pojawiła się między nimi Natalia Dawidowska. I Kamil, i Natan chcieli mieć Ewę tylko dla siebie. Ale ona długo nie mogła się zdecydować. Sytuacja rozwiązała się samoistnie, gdy Natalia odpadła z programu. Ale gdy później wróciła z wizytą, Kępys postanowiła dla niej zrezygnować z udziału w "Big Brotherze". Chciała porozmawiać z Dawidowską poza kamerami.

Reklama

Po tym, jak Ewa zrezygnowała z udziału w programie, miała szansę wrócić do domu Wielkiego Brata. Przed dwoma tygodniami podczas nadawanej na żywo "Big Brother Areny" odwiedziła uczestników podczas tzw. freeze'a. Przyniosła wówczas Kamilowi tacę z mięsem i dodała otuchy. Ponieważ domownicy nie mogli ani się ruszać, ani nic mówić, Lemieszewski nie mógł w żaden sposób zareagować.

Tuż przed finałem Ewa ponownie zagościła w gołkowskiej willi. Od poniedziałku do domu Wielkiego Brata wchodzą byli uczestnicy reality show. Wcześniej do finalistów dołączyli już Karolina Sztafa, Łukasz Stawicki oraz Dawid Łojewski. Ewa weszła do domu Wielkiego Brata we wtorek, 10 grudnia. Kępys z pewnością nie jest jeszcze ostatnim gościem...

Domownicy oraz ich goście we wtorek zobaczyli Ewę zasiadającą na tronie w jadalni. Tym razem to ona nie mogła nic powiedzieć. Najpierw finaliści musieli zmierzyć się z zdaniem, by Kępys mogła zacząć mówić. To się udało. Kamil i Ewa rzucili się sobie w objęcia. "Byłeś taki dzielny" - powiedziała do Kamila na samym początku Kępys.

Kamil nie ukrywał, że jest ogromnie wzruszony wizytą Ewy. Chociaż - zdaniem widzów - była uczestniczka "Big Brothera" bardzo skrzywdziła Lemieszewskiego, on zdaje się nie chować urazy. "Tak się cieszę. Aż się popłaczę zaraz ze szczęścia" - wyznał Kamil.

Ponieważ w domu Wielkiego Brata obowiązują specyficzne zasady, Ewa nie mogła powiedzieć Kamilowi wszystkiego. Nie mogła zdradzić, co wydarzyło się poza domem. Dała jednak Lemieszewskiemu do zrozumienia, że chce kontynuować ich znajomość. Kamil nie mógł się nacieszyć jej obecnością. "Ja już mam swoją wygraną" - powiedział. "Mogę teraz wziąć walizkę i wyjść" - dodał później.

Chociaż Kamil zadeklarował, że po spotkaniu z Ewą nie liczy się już dla niego wygrana w programie, Kępys stanowczo odradziła mu podejmowanie pochopnych decyzji. Uważa, że Lemieszewski jak nikt zasługuje na zwycięstwo. "Bez sensu, żebyś miał wyjść. Za dużo poświęciłeś" - oceniła.

Przeczytaj artykuł na stronie RMF!

Maria Staroń


RMF
Dowiedz się więcej na temat: Big Brother 2

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL