Reklama

Będzie w ciąży urojonej

Wkrótce aktorka dołączy do popularnego serialu "Na dobre i na złe". Grana przez nią Krystyna Kraśnicka nieźle namiesza! To idealnie skrojona postać dla Aldony Orman!

Jest jedną z najpiękniejszych aktorek pojawiających się w popularnych serialach. Gra kobiety o skomplikowanym charakterze, borykające się z przeciwnościami losu. Twierdzi, że dzięki swojej fizjonomii trafiają jej się atrakcyjne role. Zagrała m.in.: w "Plebanii", "I kto tu rządzi", "Pierwszej miłości". Ostatnio, po ośmiu latach przerwy wróciła do "Klanu". Zawsze, gdy scenarzyści wprowadzają postać graną przez Orman robi się gorąco!

Reklama

Gra pani kobiety silne, stanowcze albo trochę szalone.

Aldona Orman: - Owszem, ostatnio dostaję do zagrania intrygujące kobiety i muszę przyznać, że bardzo mnie to cieszy. Mam olbrzymie szczęście, że trafiają mi się takie role. W każdym serialu moja postać dotyka jakiegoś ważnego społecznie tematu. Dzięki pomysłom scenarzystów, którzy stawiają moje bohaterki w skrajnie trudnych sytuacjach, mam okazję posługiwać się wyrazistymi środkami wyrazu, takimi, jak choćby płacz czy złość. Same silne emocje!

Chociażby wątek w "Klanie".

- Jest bardzo ciekawie i konsekwentnie prowadzony, a także bardzo na czasie. Czy zdaje sobie pani sprawę z tego, że w tej chwili na Zachodzie coraz częściej dochodzi do porwań dzieci? W Polsce też, ale u nas niewiele się o tym jeszcze mówi. Fantastycznie, że scenarzyści 'Klanu' postanowili zwrócić uwagę widzów na ten ważki problem. Przypomnę, że Barbara Milecka zgodziła się na wyjazd swojego syna Pedra do rodziny ojca mieszkającej w Meksyku. Wierzyła, że będzie to z korzyścią dla chłopca. Tymczasem oni nie chcą oddać Pedra matce... Nawet zabraniają jej kontaktów z nim!

Warto poruszać w serialu takie problemy?

- Oczywiście! Warto mówić, że w walce rodzicielskiej nie ma wygranych, a ofiarami zawsze są dzieci. Jest to też niewyobrażalne cierpienie dla matki, bo częściej jednak ojcowie posuwają się do porwania własnego dziecka. Coraz więcej mówi się, że porwanie to rodzaj przemocy wobec małoletnich, dlatego cieszę się, że w 'Klanie' mamy również taki wątek. Nasz serial zwraca uwagę widzów na rzeczywiste problemy ludzi. W ten sposób doskonale wpisuje się w misję mediów publicznych.

Po przerwie związanej z macierzyństwem wróciła pani do pracy i posypały się role. Gra pani również w "Barwach szczęścia", ale tu ciężar problemu jest nieco inny...

- Konstancja Dudzińska to tylko na pozór ekscentryczka, która ponad wszystko kocha swoją suczkę Eleonorę. Los sprawił, że po operacji strun głosowych nie mogła wykonywać swojego wymarzonego zawodu (jest śpiewaczką operową). Na domiar złego rozstała się ze swoim przyjacielem. Została sama jak palec. Wszystkie swoje uczucia i emocje przelała na Eleonorę. Samotni ludzie niekiedy uciekają w niezrozumiałe dla większości stany, ale nie można ich z tego powodu pochopnie oceniać i wyśmiewać. Zastanówmy się lepiej, jak im pomóc.

Pojawi się pani również w "Na dobre i na złe". Grana przez panią kobieta będzie twierdzić, że jest w ciąży.

- Krystyna Kraśnicka spadnie w domu z drabiny i przyjdzie do szpitala, by sprawdzić, czy nic złego się nie stało, bo wierzy, że jest w ciąży.

Niestety okaże się, że to ciąża urojona...

- Tutaj scenarzyści mierzą się z problemem niepłodności. Moja bohaterka od lat pragnie zostać mamą. Niestety, natura jej nie sprzyja. W pewnym momencie zaczyna wierzyć, że jest w ciąży. W szpitalu zostaje poddana badaniom i okazuje się, że w żadnej ciąży nie jest... Ale ona ma problem ze skonfrontowaniem się z rzeczywistością.

Ten wątek pojawi się dokładnie w odcinku, który będzie nosił tytuł "Deklaracje".

- Gdy doktor Hana Goldberg (Kamilla Baar) poinformuje moją bohaterkę, że nie spodziewa się dziecka, Krystynie zawali się cały świat. Będzie kompletnie załamana. Z tego, co wiem, nie zniknie z Leśnej Góry. Hana będzie miała z nią jeszcze długo do czynienia.

To smutne. Tragiczna postać?

- Niemożność zajścia w ciążę to dla kobiety traumatyczne przeżycie. Jest to tak trudne, że niektóre panie nie potrafią udźwignąć tego obciążenia. Może to doprowadzić wręcz do szaleństwa. Cieszę się, że w serialu pojawia się kolejny trudny wątek, bo jest to powód do rozmowy o problemie. Coraz więcej jest par niepłodnych. Dziś jest to już choroba cywilizacyjna. Lubię role, które niosą ze sobą walor społeczny. Seriale są od tego, by pomóc widzom przed telewizorami oswoić temat po to, by mądrze się z nim zmierzyć.

Joanna Czaplińska

Najlepsze programy, najatrakcyjniejsze gwiazdy - arkana telewizji w jednym miejscu!

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Telemax

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje