Reklama

Bartosz Opania: Byle kaszel to nowotwór płuc?

W "Na dobre i na złe" wykazuje się sporą wiedzą medyczną. Może pomylił się z powołaniem?

Bartosz Opania (44 l.) z medycyną jest za pan brat. Przez kilka miesięcy w roku studiuje różne przypadki medyczne, przygotowując się do roli doktora Latoszka w serialu "Na dobre i na złe".

Reklama

Jego pierwszym i najlepszym konsultantem jest matka, lekarz bakteriolog. Porad medycznych chętnie udziela mu także ojciec, Marian Opania (72 l.), który grał rolę profesora Zyberta. Po świecie medycyny pan Bartosz porusza się więc jak ryba w wodzie.

Nadmiar wiedzy medycznej może jednak okazać się szkodliwy. Dlaczego? Jeśli wierzyć wieściom z serialowego planu, zamienił pana Bartosza w hipochondryka. Na plan "Na dobre i na złe" zawsze przychodzi perfekcyjnie przygotowany. Wie, jak się robi masaż serca i bezbłędnie cytuje z pamięci medyczne terminy. Koledzy żartują, że gdy ktoś na planie poczuje się gorzej, pan Bartosz natychmiast pospieszy z pomocą. Zabawne jest jednak to, że bardzo często trafia z diagnozą! I nie ogranicza się jedynie do dawania cennych rad kolegom. Jego znajomość medycyny sprawia, że w przesadny sposób zajmuje się także swoim zdrowiem. Kiedy zaczyna kręcić odcinek, w którym omawia się konkretną chorobę, aktor często... zaczyna odczuwać podobne dolegliwości. Albo szuka symptomów tej choroby u kogoś z bliskich osób.

- Bartosz ciągle na coś narzeka. Tu mu coś strzyka, tu coś boli, uwiera. Szybko stawia sobie diagnozę, zwykle widzi początek jakiejś poważnej choroby. Kaszel natychmiast zaczyna dla niego oznaczać nowotwór płuc, itp. O swoje zdrowie drży w sposób wręcz chorobliwy - opowiada jedna z aktorek grających z panem Bartoszem.

Na planie aktor daje się jednak lubić za inne swoje cechy. Mówi co myśli, gdy coś mu się nie podoba, swoich opinii nie owija w bawełnę. Jest za to koleżeński, potrafi stanąć w obronie kolegów z ekipy. Mimo to, reżyserzy chętnie go zatrudniają, bo po ojcu, aktorze wybitnym, odziedziczył talent.

Jednak wypowiedzi na temat życia prywatnego pan Bartosz skrzętnie unika. A można mu pozazdrościć, że partnerkę na całe życie, swoją żonę Agnieszkę, poznał już w liceum. Ta miłość ze szkolnych lat trwa do dziś, choć ich również nie ominęły kryzysy.

Wiele lat temu, na studiach aktorskich młody Bartosz zachwycił się piękną Latynoską o imieniu Ania. Gwałtowne uczucie spowodowało, że na świat przyszedł syn aktora, Filip (23 l.). Ale potem aktor wrócił do swojej Agnieszki, w 1997 roku wzięli ślub. Mają troje dzieci: dwóch chłopców - Kubę (17 l.) i Maksymiliana (9 l.) oraz dziewczynkę Julkę (11 l.).

Zdaniem aktora mężczyzna jest głową rodziny. Powinien zapewnić kobiecie tak komfortowe warunki, by mogła zająć się domem i wychowywaniem dzieci. - Miałbym poczucie porażki, gdyby moja żona musiała pracować tylko dlatego, że ja nie potrafię zapewnić godziwych warunków rodzinie - szczerze wyznaje aktor.

Cieszy go, że prowadzą bardzo normalne życie. Mieszkają w bloku na Ursynowie, ich dzieci chodzą do publicznej szkoły. Sam niewiele potrzebuje. Gra na gitarze, komponuje. Mnóstwo czyta. Marzy, zwyczajnie, o szczęściu i spokoju.

AZ

Nie przegap swoich ulubionych filmów i seriali! Kliknij i sprawdź nasz nowy program telewizyjny!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Świat & Ludzie

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Opania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje