Barbara Kurdej-Szatan: Poszła opinia, że stroję fochy

Znana i lubiana aktorka sprawdza się teraz w roli prowadzącej show "Kocham, Cię Polsko!". Barbara Kurdej-Szatan zdradza, dlaczego codziennie rano fotografuje umywalkę, co robi, gdy jest zła i o jakiej roli marzy.

Barbara Kurdej-Szatan na planie programu "Kocham Cię, Polsko!", fot. A. Ożga-Woźnica

Gra pani w "M jak miłość" i w teatrze, prowadzi "Kocham Cię, Polsko!", do tego jest pani mamą czteroletniej Hani, a w ogóle nie widać po pani zmęczenia. Jak pani to robi?

- Wysypiam się, bo i my z mężem, i nasza córcia uwielbiamy spać. Hanię to wręcz musimy na siłę budzić do przedszkola.

To cudownie!

- Cudownie, ale gorzej będzie, jak zacznie się szkoła (śmiech).

Kto lub co panią w takim razie budzi?

- Aplikacja w telefonie. Budzik dzwoni tak długo, dopóki nie wstanę i nie zrobię zdjęcia umywalce. Inaczej nie przestanie dzwonić. Tylko raz mnie ten budzik zawiódł, i to akurat wtedy, gdy miałam pojechać z moją Telekamerą do telewizji! Kariera oznacza rozpoznawalność.

Co pani myśli, gdy patrzy rano w lustro? "O, rany wszyscy mnie znają!"?

Reklama

- Nie doświadczam tego w Warszawie. Ale gdy jadę do rodzinnego Opola (robię tam porządki na grobach i śpiewam w chórze gospel), to rzeczywiście widzę, że ludzie na mnie zerkają. Ostatnio, gdy spotkałam się z koleżankami w klubie, czułam się nieswojo. Bo gdy ludzie na mnie patrzą, czuję się notorycznie oceniania i od razu myślę - Jezus Maria, może mnie nie lubią, może coś im przeszkadza? Natychmiast mam ochotę się schować. Przez to boję się imprezować tak, jak kiedyś. Wypiję sobie trochę więcej z koleżankami i a nuż ktoś zrobi mi zdjęcie... (śmiech).

Jak pani sobie radzi z ogromem obowiązków?

- Mam taki zawód, że mogę robić różne rzeczy i tak je układać, jak mi pasuje. Poza tym mam nianię, która gotowa jest przyjechać do mnie nawet o szóstej rano, gdy jest taka potrzeba. Córkę mogę zaś zabrać w wiele miejsc. Dlatego Hania świetnie zna np. "Legalną blondynkę", którą gram w Teatrze Variete w Krakowie - jest zachwycona teatrem i zna ten musical na pamięć.

Też chce być aktorką? 

- Piosenkarką. Gdy śpiewa, to całą sobą - kompletne szaleństwo.

W "Kocham Cię, Polsko! zadebiutowała pani jako prowadząca. Zdarzyły się już wpadki?

- Oj, tak! I telewizja ich nie wycięła. Dla mnie to zupełnie nowe doświadczenie. Musiałam się wdrożyć w szybkie tempo pracy, poznać zasady, a nie było to łatwe. Ten program jest przede wszystkim superzabawą i dużą dawką ciekawych informacji, ale podczas jego nagrywania byłam w ogromnym stresie, a w takich chwilach bywam nieprzyjemna. Kiedy jestem w pracy, lubię, żeby wszystko było idealnie. A tu co chwilę spadał mi mikroport i nie mogłam się skupić na tym, na czym powinnam, więc w pewnym momencie zaczęłam
przeklinać. I od razu poszła opinia, że stroję fochy. A ja po prostu jestem temperamentna i emocjonalna. Jak się cieszę, to na maksa, a jak się złoszczę, to też na całego.

Jest takie francuskie powiedzenie: "Każda kobieta potrafi z niczego zrobić trzy rzeczy - kapelusz, sałatkę i awanturę małżeńską"...

- To do mnie zdecydowanie pasuje! (śmiech).

"Kocham Cię, Polsko!" to patriotyczne show. Pani jest patriotką, czy raczej obywatelką świata?

- Jednym i drugim. Niewątpliwie jednak kocham nasz kraj. I uwielbiam polską kuchnię!

Gotuje pani?

- Tak, zawsze, gdy mam czas. Ale ostatnio przerzuciłam się na dietę pudełkową i korzystam z firmy, która mi przywozi gotowe posiłki, czasem nawet o piątej rano.

Pani Joasia w "M jak miłość" to chodzący ideał. Podobnie wiele osób patrzy na panią.

- Chyba nikt nie jest idealny. Każdy musi się pozłościć. Ja na przykład bardzo lubię się czasem pokłócić, np. z Andrzejem Młynarczykiem, serialowym Tomkiem. Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że zawsze powiem szczerze, co myślę i nie dam sobie w kaszę dmuchać. To trochę inaczej, niż moja serialowa bohaterka.

Jakie ma pani zawodowe marzenie?

- Lubię odmianę, chętnie zagrałabym teraz w filmie kostiumowym. Bardzo lubię też wcielać się w czarne charaktery, świetna byłaby psychopatka. W "Deszczowej piosence" w teatrze Roma grałam taką rozwydrzoną zołzę. I uwielbiałam tę rolę!

Rozmawiała Katarzyna Ziemnicka

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

W sobotę, 2 kwietnia, w najbliższym odcinku programu "Kocham Cię, Polsko!", widzowie będą świadkami prawdziwej wojny płci: drużyna kobiet, prowadzących "Pytanie na Śniadanie", w składzie: Marcelina Zawadzka, Monika Zamachowska i Anna Popek, pod czujnym okiem Tomasza Kammela spróbują pokonać drużynę Macieja Musiała i jego śpiewających kolegów - Grzegorza Hyżego, Grzegorza Skawińskiego i Staszka Karpiela-Bułecki.

W piątym odcinku widzowie poznają odpowiedzi na pytania:

Kto wzruszy się oglądając legendarne zwycięstwa Justyny Kowalczyk?
Za jakiego sportowca wszyscy trzymają kciuki?
Jaki program telewizyjny najczęściej oglądał Tomasz Kammel, będąc dzieckiem?
Który z wokalistów ma najwięcej fanek?
Za co Miss Polonia kocha Polskę i czy Staszek Karpiel-Bułecka kocha samego siebie?
Czy Anna Popek umie rysować?
Kto zaśpiewa kultową piosenkę Wilków?
Czy Anna Popek ujarzmi góralski temperament Staszka?
Jak wyglądają imprezy u Maćka Musiała?
Kto zasłuży na pseudonim "przecież mówiłem"?
Czy Tomasz Kammel wreszcie wygra?

Dowiedz się więcej na temat: Barbara Kurdej-Szatan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje